Himalaista w sobotę rano samotnie i bez poinformowania kierownictwa wyprawy rozpoczął próbę ataku szczytowego. Nie wziął ze sobą radiotelefonu.

Chwilę przed informacją o schodzeniu Urubki, Krzysztof Wielicki informował, że do obozu C3, położonego na wysokości 7300 metrów, zmierzają Marcin Kaczkan i Maciej Bedrejczuk. Z kolei do położonego 600 metrów niżej obozu C2 idą Marek Chmielarski i Artur Małek. Oznaczałoby to, że Urubko znajduje się między jedną a drugą grupą.

- Denis Urubko od dłuższego czasu wykazywał swój własny pomysł na zdobywanie K2. Może to spowodowało tę niesubordynację - komentował Janusz Majer. Urubko zapowiadał, że dla niego zima kończy się 28 lutego. Dlatego nie chciał czekać na dogodne warunki pogodowe i wspinać się z zespołem w marcu.

- Denis prawdopodobnie idzie dzisiaj do C3. Martwię się o niego bardzo. Proponował wspólne wyjście ale sugerowałem by lepiej wypocząć i poczekać na sensowną pogodę. Poszedł sam. My tymczasem robimy swoje. Bedro i Kaczek zakładają C2 a Artur i Chmielu doszli właśnie do C1 - zapowiadał z kolei w niedzielę Adam Bielecki.

Szczyt K2 był atakowany zimą jedynie trzy razy. Na przełomie 1987 i 1988 roku próbę podjęła międzynarodowa grupa pod kierunkiem Andrzeja Zawady, w 2003 roku ekipą dowodził Wielicki, a w 2012 roku próbę podjęli Rosjanie. Żadna z ekspedycji nie przekroczyła 7650 m.

Wyprawa na K2 to jedna z najważniejszych ekspedycji wysokogórskich w historii polskiego alpinizmu. Zimowe wejścia na ośmiotysięczne szczyty to największe wyzwanie himalaizmu.