Walka o prawo startu w Paryżu trwa i pozostało jeszcze wiele niewiadomych. We Włoszech cieszyły się dziewczyny Dylaka. Trzy z nich, Julia Szeremeta (57 kg), Aneta Rygielska (66 kg) i Elżbieta Wójcik (75 kg), zdobyły upragnione kwalifikacje i z pewnością polubiły poniedziałki, bo to był dla nich szczęśliwy dzień.
W gorszych nastrojach niestety wrócili mężczyźni trenowani przez Grzegorza Proksę, który niedawno zmienił na stanowisku Wojciecha Bartnika. Tyle że sukces naszych pań był bardziej prawdopodobny od panów, takie są fakty. Na ich olimpijskie przepustki mieliśmy prawo liczyć już w ubiegłym roku, w Nowym Targu, gdzie w ramach igrzysk europejskich rozgrywano kontynentalne kwalifikacje. Ściany nie pomogły, zabrakło szczęścia, szczególnie Elżbiecie Wójcik, która zdobyła wprawdzie brąz, a walkę o finał i awans z Irlandką Aoife O’Rourke – choć była od niej lepsza – przegrała w oczach sędziów. Mateusz Bereźnicki (92 kg) też stanął na podium z brązem, ale do olimpijskiego awansu potrzebny był co najmniej srebrny medal.