Rosjanin to protegowany Kremla, którego łączą bliskie relacje z Władimirem Putinem. Kierowana przez niego IBA jest czerwoną wyspą na mapie świata sportu. Federacja jako jedyna pozwala Rosjanom i Białorusinom brać udział w zawodach na pełnych prawach – z nazwą kraju, flagą, hymnem – a jej mecenasem jest Gazprom, który najpierw spłacił długi, a dziś gwarantuje wysokie nagrody.
Każda z 12 złotych medalistek mistrzostw świata, które rozpoczną się 15 marca w New Delhi, dostanie 100 tys. dol. Srebro światowa federacja wyceniła na połowę tej kwoty, brąz – na jedną czwartą. Panowie, którzy powalczą na początku maja w Taszkiencie, mogą liczyć na dwa razy tyle. To duże kwoty. Jeszcze kilka lat temu na mistrzostwach świata nagród pieniężnych w ogóle nie było.
Czytaj więcej
Kolejne kraje, w tym także Polska, ogłaszają bojkot mistrzostw świata, w których wystąpią Rosjani...
Trudno powiedzieć, kogo skusi ta perspektywa. IBA chwali się, że do udziału w mistrzostwach świata zgłosiło się już 77 federacji, ale kilkadziesiąt innych zapowiedziało bojkot. Jedni nie wyobrażają sobie wejścia do ringu z Rosjanami i Białorusinami, inni protestują przeciwko brakowi transparentności i nieprawidłowościom finansowym, o które oskarżają władze organizacji.
Bojkot imprezy zapowiedzieli już m.in.: Amerykanie, Polacy, Holendrzy, Brytyjczycy, Litwini, Irlandczycy, Czesi, Szwedzi, Kanadyjczycy, Ukraińcy oraz Szwajcarzy. Szef bokserskiej federacji tego ostatniego kraju Andreas Anderegg wylicza, że z udziału w mistrzostwach świata zrezygnowało już ponad 30 krajów. – Szwajcaria jest neutralna, ale to nie oznacza, że jesteśmy ślepi – podkreśla.