Francuscy kibice przyszli na kort Philippe'a Chatriera, by obejrzeć zwycięstwo swojej rodaczki i popatrzeć na puchar Ligi Mistrzów, który przywieźli ze sobą piłkarze Paris Saint-Germain, a zobaczyli triumf odważnej i walecznej Polki.

– Czuję teraz czystą radość. Jestem bardzo wdzięczna, że mogę tu wciąż być. Nigdy nie jest łatwo grać przeciw Francuzkom na tym korcie – opowiadała Chwalińska po meczu, a w rozmowie z Eurosportem dodała: – Powiedzieć, że się tego nie spodziewałam, to nic nie powiedzieć. Hotel mam chyba zarezerwowany do jutra, więc trzeba będzie to zmienić.

Czytaj więcej

Sensacja w Paryżu. Iga Świątek nie wygra Roland Garros, Marta Kostiuk za silna

Maja Chwalińska – Diane Parry. Pojedynek dwóch niespodziewanych bohaterek Roland Garros

Dla 114. rakiety świata z Polski walka o ćwierćfinał wielkoszlemowego turnieju była bez wątpienia najważniejszym meczem w dotychczasowej karierze. Paradoksalnie w czwartej rundzie Roland Garros trafiła na teoretycznie łatwiejszą rywalkę niż rundę wcześniej, bo od Diane Parry dzielą ją tylko 22 miejsca w rankingu WTA, podczas gdy od wyeliminowanej w trzeciej rundzie Marii Sakkari – 65. 

Już po zwycięstwie nad Greczynką Chwalińska nie ukrywała, że jeszcze do niej nie dociera to, co dzieje się w Paryżu. To był jej szósty, licząc kwalifikacje, wygrany mecz w Roland Garros. Nie spodziewała się też na pewno, że po odpadnięciu Igi Świątek będzie broniła honoru polskiego tenisa i oczy wszystkich kibiców będą zwrócone właśnie na nią.

Pierwszy raz w karierze dotarła tak daleko w Wielkim Szlemie, więc żartowała, że będzie musiała szukać wolnych miejsc w hotelach na ostatni tydzień rywalizacji. Jej mama apelowała z kolei przed kamerami Eurosportu do swojego szefa o urlop. Szanse, że ten pobyt jeszcze się przedłuży były spore, bo Maja trafiła na Parry.

Francuzka również sprawiła wcześniej dużą niespodziankę, pokonując m.in. zeszłoroczną finalistkę Wimbledonu i US Open Amandę Anisimovą, a w rankingu WTA zajmuje 92. pozycję. Na Chwalińskiej nie mogło to jednak robić wrażenia, skoro za chwilę sama wskoczy do czołowej setki (wirtualnie będzie w okolicach 50. pozycji), a w Paryżu eliminowała już wyżej notowane przeciwniczki: Chinkę Qinwen Zheng, Belgijkę Elise Mertens i wspomnianą Sakkari.

Kiedy i z kim Maja Chwalińska zagra w ćwierćfinale Roland Garros? 

Parry była ostatnią nadzieją Francuzów w Roland Garros, więc było jasne, że będzie mogła liczyć na żywiołowe wsparcie publiczności. Jej bronią miał być mocny serwis, ale atutem Polki był styl gry niewygodny dla rywalek.

Czytaj więcej

Maja Chwalińska. Tenisistka inna niż wszystkie

Chwalińska zaczęła od prowadzenia, ale od pierwszej piłki było to bardzo wyrównane spotkanie. Obie zdobywały punkty przy własnym podaniu, ale przy stanie 4:3 Maja w końcu wykorzystała trzecią szansę na przełamanie. Francuzka wyglądała na zdenerwowaną i poirytowaną, a Polka imponowała pewnością siebie i spokojem. I wkrótce, po blisko 50 minutach walki, postawiła pieczęć na zwycięstwie w pierwszym secie.

W drugim secie pierwszą szansę na przełamanie rywalki Chwalińska miała w trzecim gemie, ale jej nie wykorzystała. Chwilę później sama musiała bronić się przed przełamaniem Francuzki – na szczęście z powodzeniem. A potem sama przeszła do ataku, wychodząc na prowadzenie 3:2. To wyraźnie wybiło Francuzkę z rytmu. Popełniała błąd za błędem i już się nie pozbierała. Maja wykorzystała już pierwszą piłkę meczową i zasłużenie dostała się do ćwierćfinału.

W środę zmierzy się z Anną Kalinską (24. WTA). Rosjanka po zaciętym i emocjonującym pojedynku pokonała swoją rodaczkę, reprezentującą Austrię Anastazję Potapową 6:4, 2:6, 7:6 (10-7).

– To jedna z czołowych tenisistek. Przede mną bardzo duże wyzwanie. Będę musiała zagrać swój najlepszy tenis – nie ma wątpliwości Chwalińska. Ale znów nie będzie miała nic do stracenia, presja będzie po stronie jej rywalki.

Transmisje z Roland Garros w Eurosporcie oraz na platformach HBO Max i Player