Iga Świątek: Może już nigdy więcej nie zwątpię w swoją siłę

- Nie zakładam bicia żadnych rekordów. Najlepszym sposobem na zrobienie czegoś wielkiego jest zachowanie spokoju - mówi trzykrotna zwyciężczyni turnieju Roland Garros Iga Świątek.

Publikacja: 11.06.2023 16:48

Iga Świątek: Wciąż czuję te wszystkie emocje

Iga Świątek: Wciąż czuję te wszystkie emocje

Foto: AFP

Korespondencja z Paryża

Może po prostu powie nam pani, jak to było w tym trudnym finale?

Chcecie znów uruchomić kolejkę górską? Wciąż czuję te wszystkie emocje, dość surrealistyczną sytuację. Mecz był intensywny, dużo w nim było wzlotów i upadków, stresujących chwil oraz powrotów. Jestem ogromnie szczęśliwa, że potrafiłam zagrać solidnie w ostatnich gemach i zakończyć sprawę. Karolina spisała się naprawdę dobrze. Wygrać z nią – to było duże wyzwanie. Jestem szczęśliwa i dumna z siebie, że to zrobiłam.

Czytaj więcej

Roland Garros: Wielki finał dla Igi Świątek

Czy ten tytuł jest dla pani wyjątkowy ze względu na wcześniejsze kontuzje, kilka porażek, a także problemy podczas finału?

Ubiegły rok potwierdził, że pierwsza wygrana w Paryżu to nie był przypadek. Ten sezon na pewno był trochę trudniejszy z powodu kontuzji i presji, a także dlatego, że wracając na turniej w roli broniącej tytułu, czułam, że jest trochę inaczej. Musiałam sobie z tym poradzić. Minione trzy tygodnie nie były łatwe. To był także wysiłek całego zespołu: Tomka Wiktorowskiego, Darii Abramowicz, Macieja Ryszczuka, dbającego o moje zdrowie i właściwie leczącego te drobne kontuzje, które się zdarzały. Bez nich nie byłoby mnie tutaj.

Emocje po zakończeniu finału były najmocniejsze?

Na początku byłam zaskoczona. Nie sądziłam, że Karolina także w naszym meczu będzie odrabiać straty, a to się wydarzyło. Zawsze wracała. Trudno opisać, co czułam. Na pewno duże szczęście. Poczułam też nagłe zmęczenie tymi trzema tygodniami. Może moje mecze nie były fizycznie wyczerpujące, ale trudno jest się skupić tak długo. Jest za mną cały sezon na kortach ziemnych, od wygranej w Stuttgarcie nie byłam w domu. Cieszyłam się, że tak dobrze skończyłam tę część sezonu, że jakoś to przeżyłam. Może dzięki temu już nigdy więcej nie zwątpię w swoją siłę.

My, jako społeczność tenisowa, powinniśmy być razem w działaniach mogących powstrzymywać rosyjską agresję

A co działo się w pani głowie, gdy rywalka prowadziła 2:0 w decydującym secie?

Nie chciałam w tym trzecim secie żałować przegrania drugiego. Po prostu nie mogłam się doczekać i mówiłam sobie: „Wiesz co? Po prostu daj z siebie wszystko. Żadnego myślenia, żadnego analizowania. Po prostu graj swoją grę, użyj intuicji”. To naprawdę pomogło.

Czy pomogła wtedy pani także grupa wsparcia na trybunach?

Na pewno w drugim secie bardziej szukałam ich rady i opinii, co robię źle, ale już w trzecim patrzyłam na nich bez szczególnego powodu – po prostu dlatego, że zawsze tam są i wiem, że mogę się na nich oprzeć. Nie chciałam niczego. Po prostu poczułam, że muszę być bardziej odważna i podjąć kilka dobrych decyzji.

Przy prowadzeniu Karoliny 4:3 było podobnie?

Po tylu wzlotach i upadkach przestałam myśleć o wyniku. Chciałam bardziej wykorzystać moją intuicję. Wiedziałam, że mogę grać nieco lepiej, jeśli będę bardziej rozluźniona. Ten mecz był tak długi, że nie mogę teraz dokładnie powiedzieć, co i kiedy pomogło. Na pewno kiedyś przeanalizuję finał i wówczas będę wiedziała więcej.

Czytaj więcej

Mirosław Żukowski: Iga wciąż rządzi w Paryżu

Pani dominacja w turnieju byłaby niemal kompletna, gdyby nie ten jeden przegrany set w finale. Szkoda pani tej straty?

Nie, nie i jeszcze raz nie. Byłoby mi bardzo przykro, gdybym przegrała mecz. Drugi set był jedynie straconą szansą na wygranie spotkania. Jestem po prostu szczęśliwa, że wygrałam trzeciego seta. To jest najważniejsze.

Możemy dziś mówić o wielkiej trójce: Iga Świątek, Aryna Sabalenka, Jelena Rybakina?

Ja tego nie analizuję. Wiem, że to pojęcie stworzone przez media, i rozumiem, jak kibice je uwielbiają. Staram się skupić na swojej pracy. Patrzę na sezon na kortach ziemnych i widzę, że w każdym turnieju zagrałam konsekwentnie. Dochodziłam do ćwierćfinałów, półfinałów, wygrałam w Stuttgarcie oraz w Paryżu. Jestem skupiona na sobie i raczej nie dbam o pozostałą dwójkę.

Prawdopodobnie ma jednak pani chwile, aby przyjrzeć się innym sprawom. Gdy jest pani w trybie Wielkiego Szlema, wpuszcza pani do swojej bańki wydarzenia związane z wojną w Ukrainie czy reakcjami Sabalenki?

Wtedy raczej tkwię w swojej bańce. Jedyną rzeczą, którą robię, jest przygotowanie się na pytania dziennikarzy i przekazywanie dobrych wartości. Nie korzystam raczej z mediów społecznościowych, nie czytam zbyt dużo. Gdybym nie miała ściągawek od mojego zespołu PR, czasami nie wiedziałabym o tych wszystkich wydarzeniach. Wiem, że to może brzmieć dziwnie, bo powinnam być świadoma tego, co się wokół dzieje, ale to dla mnie najlepszy sposób, aby naprawdę się skoncentrować i właściwie wykonywać swoją pracę. Po turniejach zawsze znajduję za to czas, żeby nadrobić zaległości.

Czytaj więcej

Ile kosztuje wytrenowanie młodego tenisisty? Trudny biznes przy siatce

Czy może pani podzielić się zatem opinią na temat tego, co działo się wokół Sabalenki?

Mogę powtórzyć, że my – jako społeczność tenisowa – powinniśmy być razem w działaniach mogących powstrzymywać rosyjską agresję. Kieruję moje wsparcie do wszystkich Ukraińców, bo wiem, że ich sytuacja nie jest łatwa. Jakbym była na ich miejscu, to nie wiem, czy byłabym w stanie rywalizować na korcie. Naprawdę ich szanuję i chcę się skupić na robieniu tego, co będzie dla nich dobre. To wszystko.

Czy mogłaby pani powiedzieć, co chce osiągnąć w następnych latach kariery?

Nie sięgam tak daleko. Jestem po prostu zadowolona z tego, co wydarzyło się w ciągu ostatnich kilku tygodni. Nie wiem, do czego jestem zdolna. Będę pracować dzień po dniu, żeby grać jak najlepiej i się rozwijać. Nie zakładam bicia żadnych rekordów. Najlepszym sposobem na zrobienie czegoś wielkiego jest zachowanie spokoju.

Korespondencja z Paryża

Może po prostu powie nam pani, jak to było w tym trudnym finale?

Pozostało 98% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Tenis
Roland Garros: Wielki finał dla Igi Świątek
Komentarze
Mirosław Żukowski: Iga wciąż rządzi w Paryżu
Tenis
Ile kosztuje wytrenowanie młodego tenisisty? Trudny biznes przy siatce
Tenis
W Rzymie jak w Madrycie. Będzie kolejny finał Iga Świątek - Aryna Sabalenka
Tenis
Imponująca Iga Świątek. Zagra w czwartym finale w tym roku