Novak Djoković tuż po przylocie do Australii, gdzie miał zagrać w wielkoszlemowym Australian Open, został zatrzymany. Powodem był brak wymaganych przy wjeździe szczepień. Tenisista został przewieziony do hotelu, w którym wjeżdżający odbywają kwarantannę.
Djoković powoływał się na medyczne zwolnienie ze szczepienia z powodu przejścia zakażenia koronawirusem w grudniu tego roku.
O tym, czy może pozostać w Australii, zadecydował sąd. Sędzia orzekł, że Serbowi dano zbyt mało czasu na przedstawienie niezbędnych dokumentów, dlatego nakazał zwolnienie go z hotelowego aresztu. O tym jednak, czy Serb pozostanie w kraju i zagra, miał zdecydować minister ds. imigracji, który zastrzegł sobie prawo do ostatniego słowa w tej sprawie. Gdyby Serb został odesłany, groziłby mu 3-letni zakaz wjazdu do Australii.
Czytaj więcej
Sędzia Anthony Kelly uchylił decyzję rządu federalnego o anulowaniu wizy Novaka Djokovica. Ostateczna decyzja, czy Serb zagra w Australian Open, je...
Sprawa Serba jednak ponownie się komplikuje.
Służby graniczne podjęły działania mające na celu wyjaśnienie, czy Djoković nie skłamał podczas wypełniania deklaracji wizowej. Na pytanie o to, czy podróżował w ciągu dwóch tygodni przed przylotem z Hiszpanii do Australii, odpowiedział negatywnie.
Gdyby to była prawda, musiałby w Hiszpanii przebywać od 22 grudnia bez przerwy.
Tymczasem jego posty zamieszczane w mediach społecznościowych dowodzą, że przed wylotem z Hiszpanii do Australii 4 stycznia, przebywał w Belgradzie. Spędził w tym mieście Boże Narodzenie, czego dowodzą także posty portugalskiego dziennikarza sportowego José Morgado.
Przy pytaniu o podróże w deklaracji wizowej widnieje adnotacja, że podanie nieprawdziwych informacji może skutkować konsekwencjami: "Podawanie fałszywych lub wprowadzających w błąd informacji albo dokumentów może prowadzić do anulowania wizy i/lub pociągać za sobą kary, w tym z zakresu prawa karnego".
Zgodnie z prawem Djokoviciowi może więc grozić do 12 miesięcy więzienia.
Jego pobyt w Australii i udział w Australian open wciąż wisi na włosku. Minister imigracji Alex Hawke nie podjął jeszcze decyzji, czy wykorzystać swoje uprawnienia do odesłania Djokovicia do domu.