Mistrz świata w snowboardzie Oskar Kwiatkowski dla "Rz": Muszę podtrzymywać ogień

Moim celem jest Kryształowa Kula – mówi „Rzeczpospolitej” mistrz świata w snowboardowym gigancie równoległym Oskar Kwiatkowski, który rozpoczął sezon od 15. miejsca w Carezzie i 25. w Cortinie d'Ampezzo.

Publikacja: 17.12.2023 16:17

Oskar Kwiatkowski

Oskar Kwiatkowski

Foto: PAP/Grzegorz Momot

Wyszykował się pan do sezonu w hali w Landgaaf, co brzmi nietypowo. Was także dotknęły zmiany klimatyczne?

Jeździmy tam od lat. To jest stara hala, przypomina ogromną lodówkę. Jej plusem jest to, że nie leje ani nie sypie, nie przeszkadza też mgła. Warunki są stabilne. Stok jest dosyć płaski, a śnieg sztuczny, ale dosyć miękki. Czasem lepiej tam się wybrać, niż jechać na lodowiec i mieć wolne przez pogodę.

Czytaj więcej

Oskar Kwiatkowski może być nową gwiazdą zimy, ale zaczął od potknięcia

Trudno latem znaleźć warunki do pracy?

Lodowce topnieją coraz szybciej. Rok temu sytuacja śniegowa wyglądała lepiej, teraz na trasach było dużo kamieni i lodu. Te austriackie długo pozostawały zamknięte. Jedynie najwyższe – jak w szwajcarskim Zermatt – były dostępne. Coraz trudniej dziś o przygotowania w Europie. Trzeba latać na południową półkulę, do Chile czy Argentyny. Maryna Gąsienica-Daniel już tam była.

Czytaj więcej

Oskar Kwiatkowski: Nie lubię kalkulować

Na słabych warunkach w Alpach tracą głównie chyba Austriacy, Szwajcarzy czy Włosi. Dla Polaków to dobrze, bo szanse się wyrównują?

Snowboardziści jeżdżą po całej Europie. Wielu w listopadzie wybrało się do Szwecji, Szwajcarzy postawili na Finlandię. Trudniej jest nam o tyle, że wyprawa w Alpy jest dla nas dłuższa i bardziej męcząca niż dla nich, a trenujemy z podobną objętością. Nasze przygotowania w niczym nie odbiegają od tych, jakie prowadzą inne reprezentacje. Mamy profesjonalne warunki.

Jakie plany ma Oskar Kwiatkowski na ten sezon

Poprzedni sezon był dla pana bardzo udany. Jakie są nastroje przed kolejną zimą?

Sam nakładam na siebie większe oczekiwania, ale staram się nie ulegać presji i wszystko starannie wyważyć. Jak mi się w pierwszych startach nie powiedzie, to się nie załamię, bo wszystko przepracowałem.

Dużo było hałasu po złotym medalu w mistrzostwach świata?

Zrobiło się głośno, ale wtedy sezon trwał, co uchroniło mnie przed większym zgiełkiem. Wspólnie z Olą Król, która w Bakuriani zdobyła brązowy medal, mieliśmy tour po mediach. Sąsiedzi pod domem przygotowali mi fetę. Był tort i kapela góralska. Wielu ludzi przyszło świętować.

Dzięki medalom mamy lepsze warunki do treningów. Najważniejszy jest wynik, a trzeba sukces opakować. 24–25 lutego będziemy mieli w Polsce zawody Pucharu Świata. Ich promocja należy do Polskiego Związku Narciarskiego, ale chciałbym dołożyć do tego cegiełkę

Pojawiła się pokusa, że skoro jest pan mistrzem świata, a w tym roku nie ma igrzysk, to można trochę odpocząć?

Nie, bo nie wybaczyłbym sobie, gdybym coś zaniedbał. Sztuką jest wygrać raz, ale jeszcze większą – pozostać na szczycie. Trzeba podtrzymywać płomień. To ważne dla całej dyscypliny.

Nie tylko sukcesy, ale też promocja snowboardu są na pana barkach…

Staram się to zadanie wypełniać. Dzięki medalom mamy lepsze warunki do treningów. Najważniejszy jest wynik, a trzeba sukces opakować. 24–25 lutego będziemy mieli w Polsce zawody Pucharu Świata. Ich promocja należy do Polskiego Związku Narciarskiego, ale chciałbym dołożyć do tego cegiełkę.

O co chce pan walczyć w tym sezonie?

Celem jest Kryształowa Kula.

Sporty zimowe
Słaby występ Polaków w Cortinie d’Ampezzo
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Sporty zimowe
Oskar Kwiatkowski może być nową gwiazdą zimy, ale zaczął od potknięcia
Sporty zimowe
Oskar Kwiatkowski: Nie lubię kalkulować
Sporty zimowe
Oskar Kwiatkowski mistrzem, Aleksandra Król z brązem. Snowboardziści długo czekali, ale było warto
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Sporty zimowe
Nie żyje Konstantin Kołcow. Policja ujawniła okoliczności śmierci partnera Aryny Sabalenki