Reklama

Rozmowa z Agnieszką Radwańską

Agnieszka Radwańska po awansie do ćwierćfinału turnieju WTA w Stuttgarcie

Aktualizacja: 20.04.2011 20:36 Publikacja: 20.04.2011 20:31

Agnieszka Radwańska

Agnieszka Radwańska

Foto: AFP

Red

"Rz": Całkiem niedawno Francesca Schiavone była pani koszmarem sennym. Dziś wyrasta na ulubioną rywalkę.

Agnieszka Radwańska

: Nie popadajmy ze skrajności w skrajność. Ale ostatnie dwa mecze faktycznie zagrałam tak dobrze, że sama sobie nie mam nic do zarzucenia.  Zwłaszcza na korcie ziemnym. W Miami były loteryjne warunki, bardzo tam wiało, natomiast tutaj nie było już żadnego tłumaczenia. Wchodząc na kort, wiedziałam, że muszę coś zrobić, a nie czekać, aż Francesca zrobi swoje. Stąd tak agresywna taktyka. I muszę przyznać – wszystko mi dziś się udawało.

W głowie miała pani tylko pojedynek w Miami, czy też poprzednie cztery jakoś przebijały się do podświadomości?

Szczerze? W ogóle nie myślałam o przeszłości, bo naprawdę każdy mecz jest inny. Dziś był mój dzień, a za tydzień może być identyczny wynik, ale w drugą stronę.

Reklama
Reklama

Pani zagrała dziś tak dobrze czy Schiavone tak słabo?

Zagrałam na tyle dobrze, że ona nie wiedziała, co ma robić. Tę jej bezradność i brak pomysłów najlepiej było widać pod koniec pierwszego seta. Dopiero w końcówce drugiego zaczęło coś jej wychodzić, ale było już za późno.

Jeśli w takim stylu wygrywa się na korcie ziemnym z urzędującą mistrzynią Roland Garros, to można pokusić się o bardzo optymistyczne wnioski. Tylko czy nie będą one zbyt pochopne?

Nawierzchnia w Stuttgarcie jest trochę szybsza niż w Paryżu, więc może lepiej nie... Poprzestańmy na tym, że zagrałam tu dwa mecze praktycznie idealne. Mam nadzieję, że trzeci też taki będzie.

W czwartek mecz z Kristiną Barrois. Jest się kogo bać?

Bać – nie. Ale trzeba pamiętać, że Barrois wygrała z dwiema dobrymi zawodniczkami – Lucie Safarovą i Marion Bartoli. No i Niemka jest tenisistką najbardziej lubiącą korty ziemne. Będę musiała jakoś z nią sobie poradzić.

Reklama
Reklama

Ale możemy powoli oswajać się z myślą, że w sobotę spotka się pani z Karoliną Woźniacką. To kolejna przeciwniczka do odczarowania.

Spokojnie. Mam do wygrania jeszcze jeden mecz, a Karolina nawet dwa.

Rozmawiał w Stuttgarcie Artur St. Rolak

Opinia

Robert Radwański


Ojciec i trener Agnieszki

Reklama
Reklama

Co ja mogę powiedzieć o takim meczu córki? Naprawdę nie mam do czego się przyczepić. Mogę mówić w samych superlatywach i jako ojciec, i jako trener. Zawodniczce z pierwszej piątki światowego rankingu, i to na jej ulubionej nawierzchni, Agnieszka oddała zaledwie cztery gemy!

Na dodatek zagrała nie tylko dobrze, ale i pięknie. Styl serwis – wolej w kobiecym tenisie jest bardzo rzadki, na korcie ziemnym zaś w ogóle niespotykany. Półżartem powiem więc, że Agnieszka wyznaczyła dziś nowe standardy.

Sport
Turniej Czterech Skoczni, Premier League, koszykówka. Co obejrzeć w Sylwestra i Nowy Rok?
Sport
Iga Świątek, Premier League i NBA. Co obejrzeć w święta?
Sport
Ślizgawki, komersy i klubowe wigilie, czyli Boże Narodzenia polskich sportowców
Sport
Wyróżnienie dla naszego kolegi. Janusz Pindera najlepszym dziennikarzem sportowym
Sport
Klaudia Zwolińska przerzuca tony na siłowni. Jak do sezonu przygotowuje się wicemistrzyni olimpijska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama