Kosa numer dziesięć
Roman Kosecki, były piłkarz, dziś biznesmen i poseł PO, chce być prezesem PZPN. Chyba dorósł do tej roli
Urodził się w Piasecznie, mieszkał w Chylicach, w pobliżu papierni w Konstancinie-Jeziornie, i tam zaczynał grać. Zresztą tego Piaseczna po latach nie mógł matce darować. Wiadomo, że Piaseczno toczyło derbowe pojedynki z Konstancinem, można więc powiedzieć, że przyszedł na świat na ziemi wroga. – A gdzie cię miałam urodzić? W roku 1966 w domu już się porodów nie odbierało. A w Piasecznie był najbliższy szpital – tłumaczyła się mama.
Zbigniew Boniek, niepokorna gwiazda
Jeśli zostanie szefem PZPN, będziemy mieli w tej roli drugiego po Grzegorzu Lacie wielkiego piłkarza. Ale zupełnie innego człowieka
Boniek i Lato grali w jednej drużynie. Lubili się i szanowali. Ale teraz każdy gra dla siebie. 26 października znów będą walczyć o władzę w PZPN. Lato napomknął przed Euro 2012, że jeśli Polska nie wyjdzie z grupy, on poda się do dymisji. Ale w lipcu, kiedy mu to przypomniano, oświadczył, że został źle zrozumiany. Gdyby wtedy ustąpił, straciłby 200 tysięcy złotych, bo zarabia 50 tys. miesięcznie. Taka była cena honoru. Boniek uważa, że honorem jest pełnienie tej funkcji, bo to rodzaj służby publicznej.
Pułkownik z drugiego szeregu
Edward Potok, prezes związku piłkarskiego w Łodzi, stał się nieoczekiwanie poważnym kandydatem na szefa PZPN
Kiedy przed miesiącem pierwszy raz padło jego nazwisko w kontekście prezesury, kilka osób w PZPN zareagowało w podobny sposób: O Jezu, Edek? Porządny facet, ale na prezesa to on się nie nadaje.
Na pytanie - dlaczego, jednoznacznych odpowiedzi już nie było. W PZPN przyzwyczajono się jednak do wyrazistych prezesów, którzy, niezależnie od opinii na swój temat, zwykle niezbyt pochlebnych, byli postaciami z krwi i kości.