Korespondencja z Barcelony
Od lat mówi się, że wyścig na Circuit de Catalunya pod Barceloną jest nowym początkiem, bo wszystkie liczące się ekipy przywożą do Hiszpanii mocno poprawione samochody. Ze względu na charakterystykę toru auto, które będzie się tutaj dobrze spisywało, powinno uzyskiwać doskonałe wyniki także na innych obiektach. Ale w tym roku ani jedno, ani drugie może się nie sprawdzić.
Po zimowej rewolucji w przepisach wyłonił się nowy faworyt. Mercedes do perfekcji wykorzystał bliską współpracę zespołu z dostawcą jednostki napędowej i stworzył najbardziej dopracowany bolid, którego zazdroszczą wszyscy – także Ferrari, które też jest zespołem fabrycznym i projektuje zarówno nadwozie, jak i silnik. Nie zanosi się na to, aby wiosenna rewolucja i „nowe otwarcie" sezonu miało zagrozić dominacji Lewisa Hamiltona i Nico Rosberga.
– Wszyscy robią poprawki, ale nie da się ot tak odrobić jednej sekundy. Będzie ciężko i musimy się liczyć z tym, że dopiero w drugiej połowie roku będzie można im zagrozić – przewiduje Jenson Button z McLarena.
Na szczęście dla kibiców batalia o okruchy ze stołu Mercedesa jest bardzo zacięta: w tym roku na podium mieliśmy już McLarena, Red Bulla, Force India i Ferrari, a dobrym samochodem dysponuje jeszcze Williams. – Jesteśmy kilometry za Mercedesem, ale przynajmniej toczymy walkę z pięcioma innymi ekipami – przyznaje Button.