Finałowa runda Cavaliady w Warszawie pokazała, że zakochanych w koniach przybywa. Na trybunach Torwaru ciężko było znaleźć wolne miejsce.
Publiczność czekała przede wszystkim na niedzielny konkurs o Grand Prix Warszawy. Na starcie stanęło 40 jeźdźców, ale tylko ośmiu walczyło o zwycięstwo. Bezkonkurencyjny okazał się Łotysz Kristaps Neretnieks na koniu Caramsin. Jako jeden z niewielu dwa razy pojechał bezbłędnie. W drugim przejeździe uzyskał czas 38,48 s. Zaledwie o 0,25 s wyprzedził Niemca Michaela Koelza (FST Dipylon). Trzeci był Polak Mściwoj Kiecoń (Urbane).
Grand Prix Warszawy była jednym z trzech konkursów finałowych Pucharu Świata Ligi Europy Centralnej. Trzej najlepsi zawodnicy wystąpią w finale PŚ w Las Vegas. W czwartkowym konkursie szybkości najlepszy był Niemiec Marcel Braig (Quickstep D). Natomiast w piątek zmagania dużej rundy pod patronatem „Rzeczpospolitej" o nagrodę PZU wygrał Marcel Marschall na koniu Undercontract. Niemiec zwyciężył w tym konkursie także w ubiegłym roku.
Przed Cavaliadą w Warszawie wiele wskazywało na to, że do USA pojedzie Michał Kaźmierczak, który był liderem rankingu. Niestety, w Las Vegas nie pojawi się żaden Polak. Zwycięzcą Ligi Europy Centralnej został Neretnieks, który wyprzedził Rosjanina Władimira Bieleckiego i swego rodaka Andisa Varnę. Rezerwowym będzie Ales Opatrny z Czech.
Jednak polscy kibice i tak mają powody do radości. Triumfatorem Cavaliada Tour 2014/2015 został Jarosław Skrzyczyński. Aktualny mistrz Polski wygrał cykl po raz drugi, poprzednio w sezonie 2012/2013.