Kontrola przeprowadzona siedem miesięcy przed igrzyskami olimpijskim w Tokio wykazała w organizmie 23 sportowców obecność trimetazydyny. To przepisywany na receptę lek nasercowy, który — jak tłumaczył „Rz” szef Polskiej Agencji Antydopingowej (POLADA) Michał Rynkowski — wspomaga układ krążenia i przyspiesza regenerację, więc w zawodowym sporcie jest zakazany.
Właśnie ten środek wywołał dwa lata temu skandal dopingowy podczas igrzysk w Pekinie i doprowadził do dyskwalifikacji Kamili Walijewej. Światowa Agencja Antydopingowa (WADA) najpierw tymczasowo zawiesiła nastoletnią łyżwiarkę, a później wytrwale walczyła o jej ukaranie przed Trybunałem Arbitrażowym ds. Sportu (CAS). Sprawa wciąż trwa, bo młyny sprawiedliwości w Lozannie mielą na tyle wolno, że sportowcy medali za tamte igrzyska jeszcze nie dostali.