Reklama

Drugie życie Zizou

Zinedine Zidane został trenerem Realu Madryt. Kiedy Rafael Benitez zawiódł, zastąpiła go legenda piłkarska bez większych doświadczeń i - tym bardziej - sukcesów trenerskich.

Aktualizacja: 12.01.2016 15:38 Publikacja: 10.01.2016 23:01

Stefan Szczepłek

Stefan Szczepłek

Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompała

Coś takiego praktykuje się na całym świecie, nawet tam, gdzie wszystko jest poukładane, sztaby szkoleniowe liczą po kilkadziesiąt osób, każda wyposażona w komputer. Ale piłka jest nieodgadniona, „mędrca szkiełko i oko” często zawodzą, a wtedy trzeba „czucia i wiary”. W Realu nadszedł właśnie taki moment.

Real poszedł śladem Barcelony, która też powierzała funkcję trenera byłym piłkarzom. Z Johanem Cruyffem i Pepem Guardiolą jej się udało. Cruyff był już wtedy znanym trenerem z sukcesami (Ajax), a Guardiola dopiero zaczynał się tej pracy uczyć w drugiej drużynie Barcelony, podobnie jak teraz Zidane w Realu. Po zwolnieniu Franka Rijkaarda Barcelona mogła przebierać w znanych nazwiskach trenerów, a postawiła na debiutanta, za to swojego. I dobrze na tym wyszła.

Zidane jest teraz w podobnej sytuacji jak Guardiola prawie osiem lat temu. Zna Real jak własną kieszeń. Spędził tu pięć ostatnich lat kariery, osiadł w Madrycie na stałe. Był asystentem Carlo Ancelottiego, sam prowadził rezerwy, czyli Real Madryt Castilla. Jego synowie grają w Realu. W roku 2001 prezydent klubu Florentino Perez kupił go z Juventusu za rekordową kwotę 76 mln euro, a teraz  powierzył mu funkcję trenera.

To dobry ruch marketingowy, dający sygnał wszystkim „realistom” na świecie, że klub stawia na rodzinę. Ale czy dobry pod względem sportowym? Zidane będzie sobie musiał poradzić z rozdętym ego Cristiano Ronaldo i coś powiedzieć piłkarzom w szatni. To jest dziwny typ człowieka. Introwertyk, łatwo dający się wyprowadzić z równowagi. Z jednej strony nie robiący problemów, kiedy w Realu przydzielono mu koszulkę z rzadkim dla światowej gwiazdy strzelającej bramki numerem 5. Z drugiej - złośliwy milczek, który nie zejdzie z boiska, dopóki nie wyrówna rachunków. Potrafił sam mecz wygrać, ale i osłabić drużynę. Chętny do udziału we wszelkich akcjach charytatywnych, zwłaszcza na rzecz dzieci, ale i bardzo dbający o stan swojego konta.

Zidane na ławce trenerskiej Realu Madryt Castilla był milczącą mumią w porównaniu z Guardiolą, który żyje i gra razem ze swoimi zawodnikami. Guardiola jest tylko o rok starszy od Zidane’a, a od ośmiu lat pracuje jako trener. Zidane zaczyna na dobre tę pracę w wieku 43 lat.

Reklama
Reklama

Może będzie równie dobrym szkoleniowcem jak był piłkarzem, bo prezes kupi mu takich zawodników, jakich sobie zamarzy. A może stanie się drugim Michelem Platinim. Genialnym piłkarzem, któremu ze względu na wielkie nazwisko powierzano ważne, przekraczające jego możliwości stanowiska, aż w końcu źle skończył.

Na razie Zidane’a, Guardiolę i Platiniego łączy jedno: kilka lat temu wszyscy trzej zaangażowali się w kampanię na rzecz przyznania Katarowi mistrzostw świata. Jeśli Real nie będzie grał na miarę niebotycznych oczekiwań, przypomni się Zidane’owi i to.

Sport
Turniej Czterech Skoczni, Premier League, koszykówka. Co obejrzeć w Sylwestra i Nowy Rok?
Materiał Promocyjny
Bankowe konsorcjum z Bankiem Pekao doda gazu polskiej energetyce
Sport
Iga Świątek, Premier League i NBA. Co obejrzeć w święta?
Sport
Ślizgawki, komersy i klubowe wigilie, czyli Boże Narodzenia polskich sportowców
Sport
Wyróżnienie dla naszego kolegi. Janusz Pindera najlepszym dziennikarzem sportowym
Materiał Promocyjny
Technologie, które dziś zmieniają biznes
Sport
Klaudia Zwolińska przerzuca tony na siłowni. Jak do sezonu przygotowuje się wicemistrzyni olimpijska
Materiał Promocyjny
Lojalność, która naprawdę się opłaca. Skorzystaj z Circle K extra
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama