Reprezentacja Polski: Robert Lewandowski zaciemnia obraz

Nigdy wcześniej nie mieliśmy reprezentacji, w której tak wiele zależałoby od jednego zawodnika.

Aktualizacja: 10.10.2017 06:14 Publikacja: 09.10.2017 19:27

Reprezentacja Polski: Robert Lewandowski zaciemnia obraz

Foto: PAP, Bartłomiej Zborowski

Powszechne zachwyty są uzasadnione, ponieważ drużyna osiągnęła cel: pokonując Czarnogórę, wywalczyła awans do finałów mistrzostw świata. Ale Robert Lewandowski powiedział, że „to nie był mecz nawet dobry", cieszyłby się, gdybyśmy wygrali 4:0, nie musieli się denerwować i gdyby w drugiej połowie dostał od partnerów piłkę wcześniej niż w 82. minucie.

Jeśli reprezentacja wygrywa osiem z dziesięciu meczów i tylko raz przegrywa, to narzekanie i krytyka mogą wyglądać na krytykanctwo. W dodatku Lewandowski, z 16 bramkami, walczy z Cristiano Ronaldo o tytuł króla strzelców eliminacji. Tyle że ze wszystkich europejskich reprezentacji, które awansowały na mundial, Polska straciła najwięcej bramek – aż 14. Lepsze obrony od naszej tylko w Europie miało aż 31 drużyn!

Łatwość, z jaką Polacy dawali sobie wbijać bramki, bywała zdumiewająca. Czasami można było odnieść wrażenie, że nasi się tym za bardzo nie przejmowali, wierząc, że nawet jak stracimy, to za chwilę Lewandowski strzeli. Bilans bramek 28-14 może o tym świadczyć. Jest gorzej niż podczas ubiegłorocznego Euro, gdzie w pięciu meczach Polska straciła tylko dwie bramki, grając w niemal takim samym składzie jak dziś. Straty zostały zrekompensowane, ponieważ pod względem liczby goli zdobytych wyprzedzają nas tylko cztery kraje: Portugalia, Niemcy, Hiszpania i Belgia.

Dwóch do bramki

Jaka więc jest ta nasza reprezentacja?

W dziesięciu meczach Nawałka dał szansę gry 26 zawodnikom. Pierwszą bramkę zdobył w Astanie Bartosz Kapustka. Ubiegłoroczne odkrycie, był w reprezentacji na Euro, a dziś jest rezerwowym we Freiburgu. Za wcześnie zrobiono z niego gwiazdę. Podobnie jak ze stopera Bartosza Salamona (grał tylko w Astanie). Na Euro pojechał jako zawodnik Cagliari, ale klub już go wypożyczył do SPAL.

Może obydwaj się odrodzą. Kapustka ma dopiero 20 lat, ale Salamon już 26, od dziesięciu lat gra we Włoszech i trudno powiedzieć, że się rozwija. Nawałka nie powołuje ich od roku.

W siedmiu meczach wystąpił Łukasz Fabiański (przepuścił 10 strzałów), w trzech Wojciech Szczęsny (4). Nie przypominam sobie, aby jednego z bramkarzy można było obarczyć winą za straconego gola. Padały one głównie z winy obrońców.

Kiedy trener ma dwóch równorzędnych bramkarzy, musi dawać szansę raz jednemu, raz drugiemu. Rywalizacja w takiej sytuacji jest objawem normalnym, ale w przeszłości przybierała (u innych selekcjonerów) rozmaite, czasami nieeleganckie formy. Fabiański i Szczęsny różnią się charakterami, ale zachowują się normalnie, nie ma między nimi złośliwości. Szczęsny jest młodszy, gra w Juventusie, uczy się u boku Gianluigiego Buffona. Fabiański wydaje się spokojniejszy. Jest on jedynym zawodnikiem obecnej kadry, który pamięta mundial 2006. Podczas tych MŚ był rezerwowym, razem z Tomaszem Kuszczakiem. Bronił wówczas Artur Boruc.

Łukasz Piszczek jest prawym obrońcą, bez którego trudno sobie wyobrazić reprezentację. Przekonujemy się o tym w każdym meczu. Kiedy w przerwie meczu z Czarnogórą musiał z powodu kontuzji zejść z boiska, jego miejsce zajął Bartosz Bereszyński, a na lewą stronę przeszedł Maciej Rybus, coś przestało funkcjonować.

Dwie bramki dla Czarnogóry padły między innymi dlatego, że zawodnicy w obronie nie wiedzieli, kogo i gdzie mają pilnować. Współpraca Piszczka z Jakubem Błaszczykowskim po prawej stronie boiska może stanowić wzór.

Lewego obrońcy nie mamy. Żaden z próbowanych nie dorasta Piszczkowi do pięt. Ani Artur Jędrzejczyk, ani Bartosz Bereszyński (choć on jest na dobrej drodze), ani Maciej Rybus, a na pewno nie Thiago Cionek. Ten ostatni Nawałce jest z jakiegoś powodu potrzebny, trener widzi więcej. Ja nie widzę w Cionku reprezentanta Polski na mundial. Może wynika to ze słabości selekcjonera do włoskiego futbolu.

W eliminacjach zobaczyliśmy 26 piłkarzy, w tym sześciu z ligi polskiej (Michał Pazdan, Krzysztof Mączyński, Artur Jędrzejczyk, Maciej Makuszewski, Rafał Wolski, Sławomir Peszko), a z klubów włoskich siedmiu (Wojciech Szczęsny, Bartosz Salamon, Thiago Cionek, Piotr Zieliński, Arkadiusz Milik, Karol Linetty, Bartosz Bereszyński, plus rezerwowy bramkarz Łukasz Skorupski).

Adam Nawałka ma w Rzymie wujka zakonnika, do którego jeździ od lat, był też na stażach we włoskich klubach. Ma tamten futbol w małym palcu, co przecież jest też bliskie szefowi trenera, czyli Zbigniewowi Bońkowi.

Franciszek Smuda czerpał ze szkoły niemieckiej, Paweł Janas francuskiej, Antoni Piechniczek wzorował się na słowackim trenerze Ruchu Michale Vicanie, a Jacek Gmoch na Czechu Jaroslavie Vejvodzie z Legii. Dlaczego nie.

Para stoperów Kamil Glik – Michał Pazdan stanowi zagadkę. Glik często jest oceniany tak, jak 40 lat temu Jerzy Gorgoń. „Wielka Biała Góra", jak pisali o nim Anglicy. Robił wrażenie posturą, bramkami zdobywanymi po rzutach rożnych. Strach było koło niego przejść. Z Glikiem jest podobnie. Niewątpliwie robi wrażenie, ale trochę za często nie trafia w piłkę.

Pazdan gra lepiej w reprezentacji niż w Legii. Podczas zgrupowania sędziów przed Euro we Francji pokazywano ataki wślizgiem Pazdana, jako przykład ostrości, z sugestią, że trzeba na takich obrońców uważać. Polski arbiter Szymon Marciniak zwrócił wtedy kolegom uwagę, że Pazdan zawsze trafia w piłkę, a rzadko w nogi. Podczas Euro został tylko raz ukarany żółtą kartką, a kibice z obrońcy zrobili bohatera narodowego. Nawałka musi znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego przy takich obrońcach jego zespół traci tyle bramek.

Krychowiak niezbędny

Kto jest motorem napędowym reprezentacji? Na skrzydłach Jakub Błaszczykowski i Kamil Grosicki. Błaszczykowski nie tylko świetnie gra, ale też jest dobrym duchem, niepamiętającym przykrości, jakie zrobił mu trener, pozbawiając funkcji kapitana, ani kilku dziennikarzy, podważających przed Euro zasadność jego gry w kadrze. We Francji Błaszczykowski był wyróżniającym się polskim zawodnikiem.

Mózgiem powinien być środkowy pomocnik. Grzegorz Krychowiak imponował na Euro, potem zapadł chyba na chorobę milionowego transferu z Sevilli do PSG, w klubie grał mało, a w kadrze słabo. Ale kiedy Nawałka nie powołał go na mecz z Danią, wszyscy byli pogubieni. Wniosek jest jeden: Krychowiak musi grać regularnie w klubie – wtedy będzie niezastąpiony.

Piotr Zieliński to jeden z naszych największych talentów. Podaje piłkę jak najwięksi artyści boisk, robi zwody, po których przeciwnicy zderzają się głowami, ale czasami się wyłącza. Zbyt często. On i Krychowiak, a więc gracze środka pola, nie zdobyli w eliminacjach ani jednej bramki. Zrobił to tylko Krzysztof Mączyński, człowiek od czarnej roboty, który odwdzięcza się trenerowi za zaufanie.

Trzeba szukać

Czy można sobie wyobrazić reprezentację bez Arkadiusza Milika? Z nim jest silniejsza, bez niego też wygrywa. Milik wystąpił jedynie w pięciu z dziesięciu meczów, a tylko w dwóch od pierwszej do ostatniej minuty. Strzelił zaledwie jedną bramkę.

Robert Lewandowski jest zjawiskiem samym w sobie. Tylko on rozegrał wszystkie mecze od pierwszej do ostatniej minuty. W dziesięciu wystąpili jeszcze: Piotr Zieliński (w ośmiu całych) i Kuba Błaszczykowski (siedmiu). Lewandowski ciągnie drużynę, a ona jego. Wie, że jest najlepszy, czuje odpowiedzialność, jaką daje mu opaska kapitana (choć okoliczności jej zabrania Błaszczykowskiemu nie były ze strony Nawałki zbyt eleganckie), jak mu koledzy nie podadzą piłki, to sobie ją weźmie sam. Strach pomyśleć, co może się stać, jeśli kiedyś Lewandowski nie będzie mógł zagrać. Problem jest nawet poważniejszy: z wyjątkiem bramkarza Adam Nawałka na żadnej innej pozycji nie ma zawodnika, mogącego zastąpić kolegę z pierwszej jedenastki, bez uszczerbku dla gry. Trzeba szukać, a czasu nie ma dużo.

Powszechne zachwyty są uzasadnione, ponieważ drużyna osiągnęła cel: pokonując Czarnogórę, wywalczyła awans do finałów mistrzostw świata. Ale Robert Lewandowski powiedział, że „to nie był mecz nawet dobry", cieszyłby się, gdybyśmy wygrali 4:0, nie musieli się denerwować i gdyby w drugiej połowie dostał od partnerów piłkę wcześniej niż w 82. minucie.

Jeśli reprezentacja wygrywa osiem z dziesięciu meczów i tylko raz przegrywa, to narzekanie i krytyka mogą wyglądać na krytykanctwo. W dodatku Lewandowski, z 16 bramkami, walczy z Cristiano Ronaldo o tytuł króla strzelców eliminacji. Tyle że ze wszystkich europejskich reprezentacji, które awansowały na mundial, Polska straciła najwięcej bramek – aż 14. Lepsze obrony od naszej tylko w Europie miało aż 31 drużyn!

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Sport
Pierścienie ognia w Paryżu. Upały podczas igrzysk zagrożą sportowcom?
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Sport
Barcelona przed nowym sezonem. Wrócić na hiszpański tron i na Camp Nou
Sport
Półfinały Euro 2024: Dwa kroki do chwały
Sport
Piękna i zdradliwa. Trawa zaszkodzi Hubertowi Hurkaczowi i polskiemu tenisowi?
Sport
Ceremonia otwarcia igrzysk olimpijskich w Paryżu. Francuzi chcą zachwycić świat