[wyimek][b][link=http://blog.rp.pl/fafara/2010/02/17/szczebiot-ekspertow/]Skomentuj na blogu[/link][/b][/wyimek]

I dodał, że to nie jest alarmujący sygnał.

Bądź tu człowieku mądry. Od kilku tygodni słyszę, że im będzie trudniej, tym lepiej dla Justyny. Tymczasem gdy zrobiło się trudniej, ona osłabła. Skoro sygnał nie jest alarmujący, to musi być uspokajający. Czyli gdyby straciła do zwyciężczyni nie 21 sekund, ale minutę albo dwie, to byłoby jeszcze lepiej? Dość jednak tych ryzykownych rozważań, bo już dziś lub w piątek, gdy biegaczka z Kasiny Wielkiej zdobędzie wreszcie złoty medal, wszystko, co dziś napiszę, może być użyte przeciwko mnie.

Chcę tylko powiedzieć, że przy okazji każdej wielkiej imprezy kibice znajdują się pod szczególnie intensywnym ostrzałem informacji. Łatwo się podczas tego bombardowania pogubić.

Komu zaufać, skoro nawet taki autorytet jak Wierietielny przeczy temu, co mówił kilka dni wcześniej?

Może więc lepiej słuchać szczebiotu aktorek zapraszanych do studia TVP w charakterze fachowców?

Nie wiadomo, co gorsze. Artystki mają do powiedzenia przeważnie to, że są optymistkami i że trzymają kciuki. Determinacja w ściąganiu przed kamery odtwórczyń ról serialowych budzi moje przerażenie. Kiedyś podczas letnich igrzysk powodem obecności w studiu pewnej aktorki było to, że chłopak jej kuzynki gra w koszykówkę. Całe szczęście, że w przerwach między transmisjami z Vancouver artystki i Maciej Kurzajewski dopuszczają czasem do głosu Józefa Łuszczka, którego komentarze warte są olimpijskiego medalu.