Korespondencja z Silverstone
Zapowiadany na niedzielę deszcz nie nadszedł i rywalizacja na torze Silverstone odbywała się w normalnych warunkach. Mark Webber odniósł drugie zwycięstwo w sezonie. Na podium stanęli kierowcy, którzy po dziewięciu wyścigach zajmują trzy pierwsze miejsca w klasyfikacji generalnej.
Walka o triumf na Silverstone toczyła się pomiędzy zespołami Red Bulla i Ferrari – o ile obrońcy tytułu od początku sezonu jeżdżą na wysokim poziomie, o tyle szybkie odrodzenie Ferrari jest niespodzianką. Włoski zespół zaliczył fatalne zimowe testy, ale inżynierom udało się zmienić słaby samochód w maszynę, którą Alonso może z powodzeniem walczyć o mistrzowski tytuł.
W przerwanej przez ulewny deszcz sobotniej sesji kwalifikacyjnej Hiszpan zdobył pierwsze pole position od prawie dwóch lat i przez niemal cały wyścig zanosiło się na trzeci w tym sezonie triumf byłego mistrza świata. Ferrari padło jednak ofiarą wybranej przez siebie strategii: Hiszpan wystartował do wyścigu na twardszych oponach, a jego rywale zdecydowali się na miękkie Pirelli. Jeśli wyścig rozgrywany jest na suchym torze, regulamin nakazuje skorzystanie z obu rodzajów opon. Twardsze ogumienie okazało się bardziej wytrzymałe i kiedy w końcówce Alonso musiał założyć miękkie, szybciej zużywające się opony, ścigający go kierowcy Red Bulla poczuli, że rywal jest w ich zasięgu.
– Wiedziałem, że mamy inną taktykę – mówił po wyścigu Webber. – Po ostatnim postoju inżynier powiedział mi, że Fernando nie jedzie szybko na swoich miękkich oponach. Jednak to stary lis i myślałem, że oszczędza ogumienie i będzie w stanie podkręcić tempo. Kiedy zmniejszyłem stratę do dwóch sekund, zdałem sobie sprawę, że on naprawdę ma kłopoty.