Konkurs pchnięcia kulą w Londynie wygrała Nadzieja Ostapczuk, ale badania wykazały obecność w jej organizmie dopingu (metonolonu).

MKOl zdyskwalifikował Białorusinkę i przyznał złoty medal Adams. Od tego czasu trwały przepychanki między obozami obu zawodniczek.

Trener Adams Nick Cowan zapowiadał, że chce dostać medal jak najszybciej. Ostapczuk trofeum oddać nie chciała. Nie czuła się winna, bo rzekomo o dopingu nie wiedziała.
W sprawę zaangażowali się też rugbyści Nowej Zelandii, którzy chcieli połączyć dekorację Adams z jednym ze swoich meczów.

Wreszcie Ostapczuk zgodziła się oddać medal przedstawicielom MKOl, którzy dostarczyli go do Auckland.

Adams odbierze medal w najbliższą środę po powrocie z mityngu we Włoszech. W uroczystości ma uczestniczyć nawet 2,5 tys. kibiców. Transmisję przeprowadzi telewizja.
Uradowana Adams nie odmówiła sobie złośliwości pod adresem Ostapczuk. - Nie wiem, czy to ten sam egzemplarz, ale zanim go odbiorę, wolałabym, żeby został wypolerowany i wysterylizowany.