Po niełatwym początku sezonu zespół Red Bulla bezustannie pracuje nad poprawą samochodu, a Vettel potrafi to wykorzystać. Przed letnią przerwą tracił do prowadzącego w klasyfikacji generalnej Fernando Alonso aż 42 punkty, a po wakacjach w trakcie zaledwie pięciu wyścigów dogonił i wyprzedził Hiszpana.
Wygrał trzy z nich, a w Korei radość Red Bulla była podwójna, bo Mark Webber przyjechał na metę tuż za Vettelem.
Niemiec na każdym kroku podkreśla, że w tym sezonie wyścigi są wyjątkowo nieprzewidywalne, ale trzeba przyznać, iż jego sytuacja zaczyna wyglądać komfortowo, bo Ferrari ma problemy. – W ostatnich sześciu czy siedmiu wyścigach nie mieliśmy żadnych nowych części w samochodzie – skarży się Alonso.
– Robimy, co możemy. W ostatnich czterech startach musimy zdobyć siedem punktów więcej od Sebastiana. Będzie bardzo ciężko, ale wierzę, że się uda.
W pierwszej części sezonu Alonso zbudował swoją przewagę dzięki doskonałej jeździe na wodzie: w Malezji i Niemczech wygrywał deszczowe wyścigi, na Silverstone – gdzie zajął drugie miejsce – zdobył pole position na mokrym torze. Trudno się spodziewać, by zawodom w Indiach, Abu Zabi czy upalnym Teksasie towarzyszyły ulewy, a wobec postępów Red Bulla wiara Hiszpana w odebranie Vettelowi trzeciego z rzędu mistrzowskiego tytułu wydaje się mieć wątłe podstawy.