Są mecze, których nie wolno przegrać, są drużyny którym po prostu nie wypada ulec. I Dania właśnie należy do takich. To kopciuszek w siatkarskim światku, zespół bez sukcesów i znaczących osobowości w składzie.
Ale to nie oznacza, że jest przysłowiowym chłopcem do bicia. W pierwszym secie meczu z Polakami prowadzeni przez amerykańskiego trenera Freda Sturma Duńczycy przegrywali 7: 12, ale w końcówce tej partii byli bliscy remisu. Po ataku środkowego Daniela Thomsena przewaga Polaków zmalała do jednego punktu (21: 20) i zaraz odżyły wspomnienia z meczów, które straszą po nocach. Na szczęście przebudzenie nastąpiło chwilę później wraz z efektowną akcją Daniela Plińskiego, który dał szybkąodpowiedź Thomsenowi.
Ostatni punkt w tym secie, podobnie jak w dwóch pozostałych, zdobył Michał Winiarski, atakując nie do obrony z lewego skrzydła. Warto zaznaczyć, że wcześniej to on precyzyjnie przyjął mocny serwis rywali czym umożliwił dokładne wystawienie piłki Pawłowi Zagumnemu.
Raul Lozano po przegranych meczach sparingowych z Czechami mówił, że wierzy w swój zespół, choć ma świadomość, że jego podopieczni grają słabo. Sebastian Świderski w rozmowie z „Rz” przed wyjazdem na Węgry podkreślał, że nie można oglądać się na to co robią rywale. – Trzeba grać swoje i wierzyć, że będzie dobrze – powtarzał.
Kiedy w drugim i trzecim secie Duńczycy wychodzili na prowadzenie w polskim zespole paniki na szczęście nie było. Nad siatką od razu wyrastał szczelny, wysoki mur i rywale bili w niego głową.