Reprezentacja Raula Lozano ma jeszcze szansę w barażach. Na finały do Turcji jedzie Estonia.
Taki scenariusz nie był brany pod uwagę, skoro tydzień temu w Olsztynie, podczas pierwszego z pary turniejów, Polacy nie stracili seta w żadnym z trzech meczów, a przeciwnicy to drużyny z rankingowych dołów. Porażka w sobotę z Czarnogórą wydawała się wypadkiem przy pracy. Po łatwo wygranych dwóch setach siatkarze Lozano nie umieli przejąć się groźbami straty trzeciego seta, a gdy stracili także czwartego, wierzyli, że w tie-breaku zrobią swoje.
Nie zrobili, pewność siebie została ukarana, rywale, którzy dopiero od dwóch lat mają własny krajowy związek, mogli zapisać największy sukces do kronik.
Wbrew słowom trenera Alojzego Świderka, który mówił, że takie wpadki zdarzają się tylko raz, porażka niczego nie nauczyła Polaków przed niedzielnym meczem z Estonią. Wszystko się powtórzyło, znów dwa wygrane sety, a potem utrata koncentracji i przykra porażka w pięciu, mimo prowadzenia w tie-breaku 5-1 i 12-7. Sposób trenera Avoo Keela na Polaków (– Zamykać oczy i walić zagrywkę z całej siły) okazał się skuteczny. Trener Raul Lozano przepraszał.
• Polska – Czarnogóra 2:3 (25:15, 25:15, 23:25, 20:25, 13:15) • Estonia – Węgry 3:0 • Polska – Estonia 2:3 (25:20, 25:19, 27:29, 22:25, 13:15)