Reklama

W sobotę najważniejszy mecz sezonu

Spotkanie Lechia – Legia może zadecydować o mistrzostwie Polski. Oba zespoły mają po tyle samo punktów. Ten mecz o 20.30 pokaże TVP 1.
Aleksandar Vuković, trener Legii

Aleksandar Vuković, trener Legii

Foto: Shutterstock

Wydawało się, że Legia pojedzie do Gdańska jako lider, z przewagą nie tylko punktową, ale też psychologiczną. Trudno kategorycznie stwierdzić, że pokpiła w środę sprawę – wyjazdowy mecz z Lechem nawet dla trzykrotnego z rzędu mistrza Polski nie jest tylko formalnością.

Lech już dawno nie był tak rozbity, idealnie obrazował to widok trybun w Poznaniu – mecz oglądało tylko 11 935 widzów (dopingować Lecha w meczu z mistrzem Polski pofatygowało się 1,7 procent mieszkańców miasta). A jednak Legia nie wykorzystała dołka Kolejorza i przegrała 0:1 po golu 17-letniego wychowanka, Filipa Marchwińskiego, choć była zespołem lepszym.

To pierwsza ligowa porażka Legii Aleksandara Vukovicia, który trzeci raz jest tymczasowym szkoleniowcem tego zespołu. Serb ma już licencję UEFA Pro, może prowadzić samodzielnie zespół ekstraklasy i liczy, że na gaszeniu pożaru po Ricardo Sa Pinto się nie skończy. Dariusz Mioduski zapowiedział, że Vuković ma zagwarantowaną pracę do końca sezonu i jasne jest, że jeśli chce więcej, musi poprowadzić Legię do tytułu.

W sobotę Serb nie usiądzie na ławce – w spotkaniu z Lechem został wyrzucony na trybuny, za to, że w złości kopnął piłkę, i w Gdańsku czeka na niego krzesełko na trybunach. Zastąpi go na ławce Marek Saganowski. Dodatkowo Legia będzie musiała sobie poradzić bez Cafu i Marko Vesovicia.

Wydawało się, że piłkarze Lechii nie radzą sobie z presją walki o mistrzostwo. W Szczecinie temu zaprzeczyli: przegrywali z Pogonią dwukrotnie (0:1 i 2:3 na 7 minut przed końcem), a jednak wygrali 4:3.

Reklama
Reklama

Rozegrana w środku tygodnia kolejka przywróciła status quo. Znów Lechia i Legia mają tyle samo punktów, tyle samo strzelonych bramek i remisowy bilans meczów bezpośrednich w rundzie zasadniczej (dwa razy było 0:0). Po szalonym meczu w Szczecinie to chyba jednak zawodnicy Piotra Stokowca czują wiatr w żaglach.

Piłka nożna
Senegal po dwóch miesiącach „przegrał” wygrany finał. Maroko mistrzem Afryki
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Piłka nożna
Liga Mistrzów. W Lizbonie wierzą w cuda, Real i PSG pokazały moc
Piłka nożna
Afera bukmacherska w polskim futbolu. Dlaczego piłkarze nie mogą się czuć bezkarni
Piłka nożna
Bodo/Glimt rewelacją Ligi MIstrzów. Kopciuszek nie chce opuszczać balu
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama