Szkółka Ajaksu nazywa się Toekomst, czyli przyszłość. To największa szlifiernia piłkarskich diamentów w Europie. W Amsterdamie po latach poszukiwań zrozumiano, że siłę klubu warto budować na własnych pięknych dwudziestoletnich.
Po złotym okresie w latach 90., kiedy Luis van Gaal wygrywał Ligę Mistrzów z drużyną złożoną głównie z klubowych wychowanków, Ajax przymierzał nie swoje buty. Kupował piłkarzy, wydawał duże pieniądze, a że nie miał w tym doświadczenia, zupełnie się pogubił.
Amsterdam zniknął z piłkarskiej mapy kontynentu, w Holandii przez sześć lat mistrzostwo zdobywali inni – cztery razy PSV Eindhoven. Ale kryzys wielkich wykorzystały też mniejsze kluby – AZ Alkmaar i Twente Enschede.
Ratunek nadszedł z Katalonii, gdzie Barcelona, od zawsze powiązana z Ajaksem, nie tylko przez Johana Cruyffa, zostawała właśnie najlepszą drużyną świata. W Amsterdamie patrzono na to z zazdrością, aż w końcu stworzono jej kopię.
Do klubu zaczęły wracać legendy, dla których Ajax nie był tylko miejscem do zarabiania pieniędzy. Frank de Boer został holenderskim Pepem Guardiolą, Toekomst – odpowiednikiem La Masii. De Boer miał już doświadczenie, bo był wcześniej asystentem w reprezentacji Holandii Berta van Marwijka. Nie brakowało mu odwagi, by postawić na drużynę ze stemplem jakości dawnego Ajaksu, wychowaną w kulcie pięknego futbolu. Młodym trzeba było tylko przypomnieć, że warto, że się uda. Na czele nowego projektu stanął sam Cruyff. Wszedł do zarządu i zaczął restrukturyzację.
Wszyscy trenerzy, także drużyn młodzieżowych, w genach mają Ajax. Są Danny Blind, Marc Overmars, Wim Jonk, Jaap Stam, Dennis Bergkamp, Ronald de Boer, a w poniedziałek dyrektorem do spraw marketingu został Edwin van der Sar. Cruyff wprowadził swoje porządki w typowy dla siebie sposób, autorytarnie. Kiedy Ajax chciał zatrudnić Van Gaala jako dyrektora generalnego, Cruyff się sprzeciwił i wygrał. Jako członek zarządu musiał wiedzieć o każdym ruchu w klubie.
Ajax w 2011 roku wywalczył mistrzostwo Holandii po siedmiu latach przerwy, w tym roku powtórzył sukces. Ale w Lidze Mistrzów patrzyło się na jego grę jak na ciekawostkę. Z szacunkiem dla przeszłości, jednak nie dając mu większych szans w wyścigu z rywalami, których głównym atutem były walizki pieniędzy.
Rzeczywistość jednak okazała się przewrotna: w grupie LM z galaktycznym Realem Madryt, szejkowskim Manchesterem City, olbrzymie szanse na awans mają ci, którzy postawili na finansowe fair play, własnych wychowanków i futbol miły dla oka – dzisiejsi rywale, Borussia i Ajax.
Europa przestała traktować klub z Amsterdamu jak zakurzony diament po zwycięstwie miesiąc temu nad Manchesterem City 3:1. Holenderska gazeta „De Volkskrant" napisała: „Instytut rozwoju piłkarskiego będzie błyszczał przez wiele dni. Zwycięstwo nad angielskimi milionerami to triumf Cruyffa i tych, którzy mu uwierzyli i stali na straży czystej piłki. Gigantów pokonali odważni chłopcy".
De Boer powiedział, że wygrana jest zbyt niska, biorąc pod uwagę stworzone okazje, a trener City przypominał angielskim dziennikarzom, że jego drużyna w Lidze Mistrzów to nuworysz, a Ajax to siła i tradycja.
Robert Lewandowski przed meczami z Manchesterem City i Ajaxem mówił, że cieszyłby się z jednego punktu wywalczonego w tych spotkaniach. Borussia walczyła cztery, do awansu potrzebuje jeszcze tylko jednego, ale kłopot w tym, że nie potrafi grać na remis. Klub z Dortmundu staje przed trudnym egzaminem, bo zderzy się ze swoim alter ego. W Amsterdamie będzie jak w „Misiu", Juergen Klopp otworzy drzwi Frankowi de Boerowi i powie: „Dziękuję, lustro już mamy".
Ajax traci do Borussii cztery punkty, do Realu – trzy. To dla niego mecz ostatniej szansy. Na 13 dotychczasowych meczów u siebie z rywalami z Bundesligi wygrał aż 12 razy. Dzisiaj przeszkodzić mu ma trzech polskich muszkieterów. Lewandowski w ostatnim meczu ligowym z Greuther Fuerth strzelił dwa gole, razem z Ligą Mistrzów w tym sezonie ma ich już dziewięć. Łukasz Piszczek jest 11. w klasyfikacji najlepszych piłkarzy w Niemczech, do gry w wielkim stylu wrócił Jakub Błaszczykowski. – Wcześniej poza jakością dawał nam serce, mam nadzieję, że po kontuzji to się nie zmieni – mówił Klopp.
Piąta kolejka Ligi Mistrzów
Mecz w Sankt Petersburgu o 18, pozostałe o 20.45.
Dziś grają
Grupa A: Porto – Dinamo Zagrzeb; Dynamo Kijów – PSG; grupa B: Arsenal – Montpellier (nSport); Schalke Gelsenkirchen – Olympiakos Pireus; grupa C: Zenit Sankt Petersburg – Malaga (nSport); Anderlecht Bruksela – Milan (kanał 109 n); grupa D: Ajax Amsterdam – Borussia Dortmund (TVP 1, nPremium); Manchester City – Real Madryt (nPremium 3).