Reklama

Fomienko - Beckenbauer z Kijowa

64-letni Michaił Fomienko został nowym trenerem reprezentacji Ukrainy
Fomienko - Beckenbauer z Kijowa

Foto: Fotorzepa, Rafał Guz rg Rafał Guz

Ukraina to przeciwnik Polski w eliminacjach mistrzostw świata. Mecz między reprezentacjami obydwu krajów rozegrany zostanie 22 marca na Stadionie Narodowym w Warszawie.

Ukraińska federacja piłkarska przechodzi podobne zmiany jak polska. We wrześniu prezydentem federacji w miejsce Grigorija Surkisa został Anatolij Końkow. Otrzymał 132 głosy na 133 delegatów. Surkis, widząc, że nie ma szans (jeszcze przed Euro otrzymał coś w rodzaju votum nieufności) w ogóle nie przystąpił  do wyborów. Otrzymał tytuł honorowego prezydenta, pozostaje członkiem Komitetu Wykonawczego UEFA, ale jego wpływ na futbol ukraiński z każdym dniem maleje.

Końkow to dawny wspaniały piłkarz Szachtara i Dynama Kijów, z którym wywalczył Puchar Zdobywców Pucharów i Superpuchar Europy (1975). Grał też w reprezentacji Związku Radzieckiego a po uzyskaniu przez Ukrainę niepodległości był trenerem jej reprezentacji i wielu tamtejszych klubów. Michaił Fomienko to jego kolega z Dynama i reprezentacji ZSRR. Ostatnio pełnił funkcję przewodniczącego Komitetu Reprezentacji Narodowych i Rady Trenerów federacji. W tej roli jeszcze w listopadzie, po sugestiach byłego piłkarza Arsenalu Olega Łużnego, proponował zaproszenie na rozmowy w sprawie objęcia funkcji trenera kadry Anglika Harry'ego Redknappa. Potem pojawiła się kandydatura Szweda Svena - Gorana Erikssona. 12 grudnia federacja ogłosiła, że kandydatów na trenera jest już tylko dwóch: Szwed i Fomienko. 26 grudnia Komitet Wykonawczy Ukraińskiej Federacji Futbolu postawił właśnie na Fomienkę.

Działaczy nie przekonała deklaracja najbogatszego Ukraińca, właściciela Szachtara Donieck Rinata Achmietowa, o gotowości płacenia z własnej kieszeni pensji Erikssonowi. Podobno wzięli pod uwagę argumenty odchodzącego trenera Olega Błochina, że lepszy będzie selekcjoner związany od dziesięcioleci z ukraińską piłką i dobrze ją znający. Zresztą Fomienko to też jego kolega z Dynama i reprezentacji ZSRR.

Fomienko (urodzony 19 września 1948 roku), był w latach siedemdziesiątych jednym z najlepszych radzieckich piłkarzy. Wystąpił 24 razy w reprezentacji Związku Radzieckiego (1972 - 76), na igrzyskach w Montrealu zdobył brązowy medal olimpijski. W barwach Zarji Ługańsk i Dynama Kijów rozegrał 202 mecze ligowe. Był mistrzem ZSRR i zdobywcą krajowego pucharu. Na tzw. Liście 33 (po trzech najlepszych zawodników ZSRR na poszczególnych pozycjach), wśród środkowych obrońców trzykrotnie przyznawano mu pierwsze miejsce, dwa razy drugie i raz trzecie. Zakończył karierę z powodu kontuzji, mając 30 lat.

Reklama
Reklama

Jego trenerem, nauczycielem i mistrzem (to kolejna cecha wspólna z Końkowem i Błochinem) był Walery Łobanowski. Na początku lat osiemdziesiątych, przez pięć sezonów Fomienko pełnił w Dynamie funkcję asystenta pierwszych trenerów - właśnie Łobanowskiego i Jurija Morozowa. Później zwiedzał lepsze i słabsze kluby, nigdzie dłużej nie zagrzewając miejsca. W roku 1990, przez letnie miesiące, był trenerem reprezentacji Iraku a cztery lata później, przez zaledwie miesiąc - Gwinei.

Pracował m.in. w CSKA  - Borisfen Kijów, Metaliście Charków, Metalurgu Zaporoże, Tawriji Symferopol. Jedyne sukcesy trenerskie odniósł w roku 1993, w drugim sezonie istnienia ligi ukraińskiej. Był jednym z siedemnastu kandydatów na stanowisko trenera  Dynama Kijów, a kiedy nim został, zdobył mistrzostwo i puchar. To właśnie wtedy, w Lidze Mistrzów, Dynamo pokonało 3:1 Barcelonę Johana Cruyffa, przegrało jednak rewanż 1:4. W połowie kolejnego sezonu Fomienko został zwolniony. Od tamtej pory pracował przede wszystkim na Ukrainie, cieszył się opinią dobrego trenera, ale sukcesów nie osiągał.

W Polsce Fomienko stał się mimowolnym bohaterem pewnej transmisji telewizyjnej. W roku 1975 Dynamo grało w Kijowie mecz o Superpuchar Europy z Bayernem. Komentator telewizyjny Stefan Rzeszot  pomylił drużyny i przez kilka minut ubranych na czerwono Niemców brał za Ukraińców a „białych" - za Niemców. Kapitanami drużyn byli piłkarze grający na tej samej pozycji środkowego obrońcy Franz Beckenbauer i Michaił Fomienko. Obydwaj mieli na rękawach opaski, byli wysocy, szczupli, podobnie się poruszali. Kiedy więc piłkę przy nodze miał Fomienko, Rzeszot mówił, że to Beckenbauer. A Fomienko grał naprawdę dobrze. Więcej osiągnął jako piłkarz niż trener.

Piłka nożna
Bodo/Glimt rewelacją Ligi MIstrzów. Kopciuszek nie chce opuszczać balu
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Piłka nożna
Liga Konferencji. Lech dostał srogą lekcję od Brazylijczyków z Szachtara
Piłka nożna
Europa zachwycona nastolatkiem z Polski. Czy Oskar Pietuszewski zagra w barażach o mundial?
Piłka nożna
Real Madryt–Manchester City. Królewscy nie zostawili złudzeń, hattrick Federico Valverde
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama