Jest Aleksem Fergusonem wśród działaczy. Czarującym grubianinem, czerwonym od napadów złości cudotwórcą, wiernym od lat temu samemu miejscu. Kolekcjonerem sukcesów, fabryką cytatów, hojnym chciwcem. Futbolowym ojcem chrzestnym, który posłusznym nieba przychyli i zasłoni własnym ciałem, a wrogom skoczy do oczu. Dobre i słuszne jest to, co dobre dla klubu i dla niego.
Jak sprzedać ślub
Tak jak Ferguson od 27 lat buduje Manchester United na swoje podobieństwo, nie wahając się nawet właścicielom swojego klubu wytaczać procesów, gdy czuje, że go oszukali, tak Ulrich Hoeness, syn rzeźnika ze Szwabii, od 35 lat napełnia skarbiec Bayernu kolejnymi milionami, z inwencją i skrupulatnością człowieka, który już w latach 70. sprzedał mediom prawa do swojego ślubu, a biznesowe imperium produkujące kiełbaski budował oglądając każdego feniga. Jako piłkarz grał w połowie lat 70. w Bayernie-potędze. Ale już kilka lat później jako działacz zastał w Monachium gigantyczne długi i rozbitą drużynę.
Ferguson jest na Old Trafford trenerem, który znaczy więcej niż szef klubu. A Hoeness w Bayernie szefem, który zachowuje się jak trener. Dziś jako prezes urzęduje już na trybunie honorowej, ale gdy był menedżerem (od 1979 do 2009 roku), siedział na ławce obok trenera, tak jakby go nie mógł na chwilę spuścić z oka.
Budował potęgę klubu twardą ręką, był symbolem buty i hipokryzji Bayernu, nie odpuścił w żadnej kłótni. Jeden z niemieckich satyryków w swoim skeczu słowa „Hoeness" używał jako przekleństwa, a Die Toten Hosen w piosence, którą teraz kibice Borussii Dortmund puszczają Mario Goetzemu, a niedługo może puszczą i Robertowi Lewandowskiemu, śpiewali „Jak ciężki by był mój los, nigdy nie przejdę do Bayernu. Uli Hoeness stanie na mojej wycieraczce, a ja nie otworzę".
Ma w sobie pewność, że jemu zawsze się uda. Jako piłkarz kilka lat od debiutu w Bayernie zdobył z klubem i reprezentacją wszystko co możliwe: mistrzostwa Niemiec, Europy, świata, Puchar Europy. Gdy go kontuzja zmusiła do zakończenia kariery, został najmłodszym klubowym menedżerem w Bundeslidze.