Reklama

Mecz Belgia-Rosja na MŚ 2014

BELGIA - ROSJA 1:0 | Gol w przedostatniej minucie dał Belgom awans. Wcześniej piłkarze mordowali futbol
Mecz Belgia-Rosja na MŚ 2014

Foto: AFP

Michał Kołodziejczyk z Rio de Janeiro

W 1950 roku na Maracanie po drugim golu dla Urugwaju w meczu o złoto z Brazylią dwieście tysięcy ludzi zamilkło. O tej ciszy pisze się książki. O ciszy, jaka po godzinie gry Belgów z Rosjanami huczała na trybunach, nikt nie będzie wspominał. Kibice byli rozczarowani, piłkarze grali tak, jakby im ktoś kazał. 73 tysiące ludzi na trybunach było blisko zaśnięcia. W trakcie tego mundialu często zastanawiamy się czy do tego grona pasowałaby reprezentacja Polski. Wcześniejsze mecze wbijały w poczucie, że dobrze, że nas tu nie ma, bo byłby wstyd. Do poziomu Belgów i Rosjan dopasowałaby się jednak nawet nasza kadra.

Zobacz więcej zdjęć

To był antyfutbol, grać chciało się tylko Driesowi Martensowi, który sam w pierwszej połowie trzy razy znalazł się w dobrej pozycji do oddania strzału. Koledzy mu jednak specjalnie nie pomagali, a po przerwie już nawet rzadziej dostrzegali na boisku. Rosjanie wyglądali na takich, którym bezbramkowy remis pasuje, planowali się przede wszystkim nie zmęczyć. Dziwne, bo w pierwszym spotkaniu wywalczyli tylko jeden punkt z Koreą, Belgia też miała o co grać, bo na inaugurację wygrała z Algierią 2:1 i zwycięstwo z Rosją mogło dać jej awans do fazy pucharowej.

Reklama
Reklama

Obie drużyny przyjechały do Brazylii z inną łatką. Belgowie jeszcze zanim kopnęli piłkę zostali obwołani zespołem, który może tu sprawić olbrzymią niespodziankę, Fabio Capello przywiózł za to drużynę złożoną z zawodników tylko z ligi rosyjskiej. To już nie jest ta ekipa z Andriejem Arszawinem i Pawłem Pogrebniakiem, która na Euro 2008 doszła do półfinału i mówiło się, że gra, jak Hiszpania. Rosja gra teraz brzydko i powoli, przewidywalnie.

W Brazylii chyba żadna drużyna z grupy H furory jednak nie zrobi. Rosja - niemal na pewno, dla Belgii to ostatni dzwonek, by się przebudzić. Eden Hazard tak bardzo chce być przydatny drużynie, że szuka partnera do podania nawet wtedy, gdy powinien strzelać. Romelu Lukaku zgubił formę, gra reprezentacji Belgii na Maracanie poprawiła się dopiero wtedy, gdy na boisku pojawił się Divock Origi. Trener Marc Wilmots wprowadzając rezerwowego napastnika o niemal takich samych warunkach, co Lukaku, pokazał, jakim dysponuje potencjałem. Belgowie dochowali się genialnego pokolenia, ale być może na tym turnieju jest dla niego jeszcze za wcześnie.

Wygrali 1:0, bo ostatnie pięć minut meczu z Rosją postanowili zagrać na przyspieszonych obrotach. Stworzyli sobie trzy doskonałe okazje. W 88 minucie Hazard wyłożył piłkę Origiemu, jak na tacy, napastnik francuskiego Lille nie pomylił się przy strzale z pięciu metrów.

Nad Capello zbierają się czarne chmury, cztery lata temu nie dał rady na mundialu prowadząc Anglię, w tym roku do Brazylii przyjechał, jako najlepiej zarabiający selekcjoner świata. Rosjanie płacą mu prawie siedem milionów funtów rocznie. Jak na jeden punkt w dwóch meczach - trochę mało.

 

Reklama
Reklama
Piłka nożna
Afera bukmacherska w polskim futbolu. Dlaczego piłkarze nie mogą się czuć bezkarni
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Piłka nożna
Bodo/Glimt rewelacją Ligi MIstrzów. Kopciuszek nie chce opuszczać balu
Piłka nożna
Liga Konferencji. Lech dostał srogą lekcję od Brazylijczyków z Szachtara
Piłka nożna
Europa zachwycona nastolatkiem z Polski. Czy Oskar Pietuszewski zagra w barażach o mundial?
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama