Marsylia i cała Prowansja oszalały. Kto żyw, mówi tylko o nim. W mieście zapanowała bielsomania. – Przez trzy miesiące stał się jedną z największych osobowości klubu. Na Boże Narodzenie większość dzieci w Marsylii zażyczy sobie figurkę Bielsy – zapowiada jeden z poprzedników Argentyńczyka Gerard Gili.
– Cały czas słyszy się tylko o nim. Nikt nie wywarł takiego wpływu na miasto i klub od czasów Bernarda Tapie ?– mówi na łamach „France Football" socjolog Ludovic Lestrelin. – Proszę się wsłuchać w doping na Velodrome. Kibice nie wyśpiewują jego nazwiska, oni je wykrzykują. To jest krzyk serca – opowiada również w „FF" Cristian Cataldo, szef grupy kibiców Dodgers. Niektórzy chcieliby nawet, żeby to Bielsa w przyszłości został merem miasta.