Aż trudno w to uwierzyć, ale Hiszpanie od 2010 r. nie wygrali meczu w fazie pucharowej mistrzostw świata. Wtedy przywieźli z RPA złote medale, dwa lata później obronili mistrzostwo Europy, domykając triadę swoich sukcesów, a potem się zatrzymali.
Podczas mundialu w Brazylii nie wyszli z grupy, w Rosji przegrali w 1/8 finału z gospodarzami po rzutach karnych, a cztery lata później na tym samym etapie odprawili ich Marokańczycy.
Hiszpania – Austria. Lamine Yamal miał wielką ochotę do gry
Znów powróciła łatka pięknie grającej drużyny, która nie potrafi odnosić sukcesów. Teraz jednak ponownie przyjechali na mundial jako najlepszy zespół w Europie i jako jeden z głównych faworytów do wygrania turnieju. To prawda, że w pierwszym meczu z Wyspami Zielonego Przylądka tylko zremisowali, ale głównie dlatego, że świetnie w bramce spisywał się Vozinha.
Luis de la Fuente nie mógł też zestawić składu tak, jakby chciał. Jego najlepsi skrzydłowi Lamine Yamal i Nico Williams wracają do pełnej formy po kontuzjach i trzeba ich było oszczędzać: albo wchodzili na zmiany, albo schodzili w przerwie jak Yamal w trakcie meczu z Arabią Saudyjską. Nie wiadomo, czy Williams jeszcze na tym turnieju zagra, bo odnowił mu się uraz po wejściu Nicolasa de la Cruza, a jakby jeszcze było mało kłopotów, to nie w pełni sił jest Víctor Muñoz.
Oczywiście, selekcjoner Hiszpanów jak mało który ma kłopoty bogactwa, ale nawet on oddycha spokojniej, gdy zdrowi są najlepsi. Przed meczem 1/16 finału uśmiechał się, mówiąc, że Yamal jest już gotowy do gry i może wystąpi z Austrią.
Skrzydłowy Barcelony zagrał i było widać, że ma wielką ochotę pokazać się z jak najlepszej strony. Już w pierwszej połowie dwa razy założył siatkę kryjącemu go Konradowi Laimerowi, a przecież to obrońca Bayernu Monachium, więc przyzwyczajony do gry na wysokim poziomie.
Mikel Oyarzabal bohaterem Hiszpanów na mundialu
Z Yamalem w składzie Hiszpania tańczyła przeciwko Austrii pięknego walca, a tempo nadawali Dani Olmo i Álex Baena. Rywale biegali bezradnie za piłką, ale zawsze byli o jeden takt spóźnieni. Tak było przy pierwszym golu, gdy ze skrzydła podawał Marc Cucurella, a w polu karnym sam stał Mikel Oyarzabal, który bez trudu pokonał Alexandra Schlagera.
Bramkarz Austriaków długo utrzymywał zespół w grze, zatrzymując strzały Oyarzabala i Yamala, ale nawet on nie był w stanie wybronić wszystkiego. Nie dał rady odbić też strzału Pedro Porro w drugiej połowie, przy którym znów, jak przed przerwą przy Oyarzabalu, nie było austriackiego obrońcy. W pewnym momencie dość nieporadności kolegów miał David Alaba, który głośno nakrzyczał na Floriana Grillitscha. Na wiele się to nie zdało, bo kilka minut później Oyarzabal znów był sam przed Schlagerem i ustalił wynik meczu.