Zapowiadało się, że to może być najbardziej jednostronne widowisko 1/16 finału. Chyba nikt nie dawał szans Szwedom, którzy na mundial pojechali dzięki wygranemu barażowi z Polską, a w Nowym Jorku musieli stawić czoło Francuzom.
Trener Szwecji Graham Potter przekonywał, że Francja nie ma słabych punktów, a jego piłkarze muszą rozegrać mecz życia. Były gwiazdor kadry Zlatan Ibrahimović dodawał, że to zespół, którego praktycznie nie da się pokonać.
Mbappé chce pozbawić Messiego rekordu
Szwedzi wcale się tym nie przejmowali, nie mieli nic do stracenia, a to idealna sytuacja, by sprawić niespodziankę. Też mieli swoje atuty, bo atak Viktor Gyokeres – Anthony Elanga – Alexander Isak na papierze prezentuje się groźnie, choć rzecz jasna nie tak jak ofensywa wicemistrzów świata.
Didier Deschamps, który wrócił do drużyny po pożegnaniu zmarłej matki, ma bogactwo wyboru. Tym razem zostawił na ławce Désiré Doué, a posłał na boisko od pierwszej minuty Bradleya Barcolę (i był to wybór trafiony, bo wbił Szwecji bramkę). Resztę kwartetu tworzyli jak zawsze Kylian Mbappé, Ousmane Dembele i Michael Olise.
Ten ostatni był bliski strzelenia najpiękniejszego gola na tym mundialu, efektownie złożył się do przewrotki, ale piłka trafiła w słupek. Francuzi szturmowali pole karne, ale obronę rywali złamali dopiero tuż przed przerwą – po ładnej kombinacyjnej akcji piątą bramkę na tym turnieju zdobył Mbappé, a w drugiej połowie dorzucił jeszcze szóstą, zrównując się z Messim.
Napastnik Realu Madryt został tym samym samodzielnym wiceliderem klasyfikacji wszech czasów (18), wyprzedzając Miroslava Klose. Cały czas depcze po piętach Messiemu (19), który będzie miał szansę odpowiedzieć mu w nocy z piątku na sobotę, gdy Argentyna zmierzy się z Republiką Zielonego Przylądka.
Z kim Francja zagra w 1/8 finału mundialu?
Dopóki Szwedzi powstrzymywali akcje Francuzów, co jakiś czas byli też w stanie zagrozić przeciwnikom. Ale gdy już najlepszy atak na tych mistrzostwach wrzucił wyższy bieg i zaczął się bawić, wytrącił im z rąk wszystkie argumenty.
Czytaj więcej
Gol Erlinga Haalanda w 86. minucie dał Norwegii zwycięstwo 2:1 w meczu z Wybrzeżem Kości Słoniowej. Wcześniej na boisku błyszczeli klubowi koledzy...
Zresztą trudno oprzeć się wrażeniu, że Trójkolorowi to, co najlepsze, zostawiają na dalszą część turnieju i nie pokazali jeszcze w pełni swojej siły. Przed nimi starcie z Paragwajczykami, którzy po rzutach karnych wyeliminowali Niemców, a następnie na horyzoncie jest spotkanie z Kanadą lub z Marokiem.
Dopiero w półfinale mogą trafić na mistrzów Europy Hiszpanów, a w finale – tak jak cztery lata temu – na Argentyńczyków. Na możliwość obejrzenia powtórki z Kataru (3:3 po 90 minutach, dogrywka i karne) nikt by się nie obraził.