Po pierwszym meczu kibice Holandii mogli być zaniepokojeni. Drużyna Ronalda Koemana zagrała słabo i tylko zremisowała 2:2 z Japonią. Odwrotne nastroje panowały za to w Szwecji. Piłkarze reprezentacji Trzech Koron rozbili Tunezję 5:1, a dodatkowo dobry początek turnieju zaliczyli dwaj najlepsi napastnicy Alexander Isak i Viktor Gyokeres, którzy zdobyli po bramce.
Okazało się jednak, że Szwedzi byli mocni tylko na tle słabszych przeciwników, a z drużynami z górnej półki mają problemy. Ledwie pokonali reprezentację Polski w finale baraży, potem fatalnie zagrali w meczu towarzyskim z Norwegią, przegrywając 1:3, i wymęczyli remis 2:2 z Grecją na swoim boisku.
Holandia – Szwecja. Brian Brobbey będzie się śnił szwedzkim obrońcom
Każde z tych spotkań pokazywało, że zespół Grahama Pottera ma olbrzymi problem z grą w obronie. Ostatni raz bramkarz reprezentacji Szwecji zachował czyste konto w czerwcu 2025 r., w meczu z Węgrami, a potem nie udało się to w 13 kolejnych spotkaniach. Mało tego, Szwedzi często tracą więcej niż jedną bramkę i jeśli napastnicy nie dadzą rady odrobić strat, to robi się krucho.
Tak właśnie było w meczu z Holandią, która była w dużo lepszej formie niż w pierwszym starciu z Japonią, a może to po prostu przeciwnik był tym razem dużo słabszy. Ronald Koeman posadził na ławce Crysencio Summerville’a, wypuścił w pierwszym składzie Briana Brobbeya i był to strzał w dziesiątkę. Już w szóstej minucie napastnik Sunderlandu zgrał piłkę do skrzydła, popędził na bramkę Szwecji i z bliska strzelił pierwszego gola. Kilkanaście minut później dostał podanie z drugiego skrzydła, znów przepchnął Isaka Hiena i podwyższył prowadzenie reprezentacji Holandii.
Brobbey będzie się śnił szwedzkim obrońcom, bo nie potrafili go upilnować. Podobnie będzie z Codym Gakpo, który po przerwie dołożył dwa kolejne trafienia dla ekipy Koemana. Jedno z nich do złudzenia przypominało akcje, które Holendrzy rozgrywali w pierwszej połowie. Widać było, że mają to przećwiczone, a Szwedzi nie uczyli się na własnych błędach.
Czytaj więcej
W doliczonym czasie gry w pierwszej połowie meczu Turcji z Paragwajem czerwoną kartkę otrzymał Miguel Almiron, piłkarz reprezentacji z Ameryki Połu...
Tak ten mecz wyglądał do końca. Holendrzy, uspokojeni prowadzeniem, czekali na Szwedów i bardzo często łatwo odbierali im piłkę. Nie podkręcali specjalnie tempa, bo turniej jest długi, pogoda iście tropikalna, a zawodnicy mają za sobą męczący sezon. Wystarczyło, że w ostatnich minutach wymienili cztery podania i już byli pod polem karnym rywali, a obrońcy i pomocnicy tylko patrzyli, jak Summerville pokonuje Kristoffera Nordfeldta.
Polscy kibice i piłkarze mają czego żałować. Słaba Szwecja gra na mundialu i mimo bolesnej porażki ciągle ma szanse na wyjście z grupy. Reprezentacja Polski potrafiła dwa razy zatrzymać Holandię. Niestety, biało-czerwoni okazji nie wykorzystali, a w USA na pewno nie zagraliby gorzej niż Szwedzi.