Decyzja o tym, kto poprowadzi ostatnie spotkanie wielkiej, piłkarskiej imprezy zawsze wzbudza dyskusje. Wiadomo przecież, że na taki turniej - także wśród arbitrów - jadą wyłącznie najlepsi, a w przypadku mistrzostw Europy nie ma parytetu kontynentów, który teoretycznie może wpływać na obniżenie poziomu sędziowskiego.
- Obsada finału zawsze ma tło towarzysko-polityczno-wizerunkowe - mówi „Rz” były arbiter międzynarodowy Marcin Borski. - Wyklucza się tych, którzy się skompromitowali, ale bierze się pod uwagę inne czynniki, jak choćby to, w jakim kraju odbywa się turniej. Szymon poprowadził dotąd dwa mecze. Może tak nim gospodarowali, żeby ten trzeci wypadł na samym końcu.