Dwa wygrane sparingi tuż przed Euro 2024 oraz nikła porażka z Holandią zaciemniły nieco obraz sytuacji i przez chwilę zapomnieliśmy, że obserwujemy reprezentację, która dokładnie rok temu musiała uznać wyższość Mołdawii, a w eliminacjach do Euro 2024 była w stanie zdominować jedynie Wyspy Owcze. W bardzo długiej drodze po awans na Euro wygrała cztery z 10 spotkań, w tym dwa ze wspomnianymi Farerami, jeden z Estonią i jeden z Albanią. W decydującym meczu o awans potrzebowała rzutów karnych, aby wyeliminować Walię, która jest dziś drużyną znacznie słabszą nie tylko od Francji czy Holandii, ale też od Austrii. Czego więc mogliśmy się spodziewać?
Czytaj więcej
Austria nie była tak silna jak Holandia, a mimo to Polacy zagrali znacznie słabiej niż w pierwszy...
Polska reprezentacja na Euro 2024: Dach się trzyma tylko dzięki prowizorce
Piłkarska reprezentacja Polski jest dziś co najwyżej placem budowy i to na etapie prac koncepcyjnych. Stojący tu za Adama Nawałki solidny gmach dawno obrócił się w ruinę - gdzieniegdzie widać jeszcze ślady dawnej świetności, ale niektóre ściany dawno się zawaliły, a dach trzyma się jeszcze tylko dlatego, że kolejni majstrowie podpierali go czym się dało tworząc — co Polakom zawsze wychodzi najlepiej — rozwiązania prowizoryczne, aby móc udawać, że panujemy nad sytuacją. Ale doszliśmy już chyba do kresu — ruiny trzeba rozebrać, a na pozostałych fundamentach zbudować coś nowego. I trzeba liczyć się z tym, że budowa trochę potrwa, a efekty nie będą natychmiastowe.
Reprezentacja Polski na Euro 2024: Lej po bombie między Wojciechem Szczęsnym a Piotrem Zielińskim
Po Euro z reprezentacją pożegna się zapewne Wojciech Szczęsny, Robert Lewandowski też jest coraz bliżej momentu, w którym trzeba będzie zorganizować mu z wielką pompą mecz pożegnalny. Ale problem tej reprezentacji zaczął się dużo wcześniej. Zmieniający się w ostatnich latach jak w kalejdoskopie selekcjonerzy nie byli w stanie przebudować kręgosłupa drużyny, po tym jak na drugą stronę rzeki przeszedł odpowiadający za bezpieczeństwo polskich tyłów Kamil Glik, czy brzydko starzejący się piłkarsko Grzegorz Krychowiak odpowiadający — w swoim najlepszym okresie — za utrzymywanie pod kontrolą środka pola. Dziś - co pokazał mecz z Austrią, ale też wiele poprzednich spotkań - między Wojciechem Szczęsnym a Piotrem Zielińskim mamy niemal lej po bombie. Większość kłopotów reprezentacji zaczyna się właśnie tutaj.