Utracona chwała Albionu. Historia reprezentacji Anglii

Dlaczego kraj, gdzie wymyślono nowoczesną piłkę nożną, tylko raz został mistrzem świata i nigdy nie wygrał mistrzostw Europy? Historia reprezentacji Anglii jest równie interesująca i pouczająca jak futbol, który z Wysp Brytyjskich wyeksportowano w świat.

Publikacja: 18.06.2024 04:30

W poszukiwaniu zaginionej chwały przeł. Bartosz Sałbut, SQN, Kraków 2024

W poszukiwaniu zaginionej chwały przeł. Bartosz Sałbut, SQN, Kraków 2024

Foto: Wydawnictwo SQN

Na pytanie „dlaczego?” długo w ogóle nie próbowano szukać odpowiedzi. Anglicy nie grzeszyli skromnością, a buta oraz wyższość nad każdym, kto mieszkał za English Channel, widoczna była w każdym ich słowie oraz geście.

Do tego stopnia, że przed wojną nie uznawali za stosowne brać udział w mistrzostwach świata, wychodząc z założenia, że tytuł należy im się z definicji. Kiedy już zaś zrewidowali poglądy, na pierwszych swoich mistrzostwach świata przegrali z Amerykanami – półamatorami, którzy przed wyjazdem na mundial musieli wziąć urlopy w pracy.

Najwyraźniej nie dało to Anglikom do myślenia, skoro trzy lata później Węgrzy pokonali ich 6:3 na Wembley i 7:1 w Budapeszcie. Kiedy dwanaście lat później Anglia zdobyła tytuł mistrza świata, uznała, że wszystko działa jak należy i żadne reformy nie są potrzebne. No to po siedmiu kolejnych latach mundial z głowy wybili im Polacy. I tak dalej, i tak dalej. Ostatnim przykładem rozczarowań jest finał mistrzostw Europy z roku 2020 przegrany z Włochami na Wembley po rzutach karnych (1:1 k. 2:3).

„W poszukiwaniu zaginionej chwały”

Angielski dziennikarz Paul Hayward napisał książkę „W poszukiwaniu zaginionej chwały. Historia reprezentacji Anglii 1872–2022”, która niedawno ukazała się nakładem wydawnictwa SQN. Na blisko 700 stronach opisał wszystko to, co działo się z angielską reprezentacją w ciągu 150 lat jej istnienia.

Nie wiem, ilu jest na świecie autorów, którzy mogliby podjąć się takiego zadania, ale 59-letni Hayward jest na pewno jednym z niewielu. Na jego korzyść przemawiają wiek, doświadczenie, znajomość historii brytyjskiego futbolu oraz setki przeprowadzonych wywiadów z najważniejszymi ludźmi angielskiej piłki, do których autorowi spoza Wysp Brytyjskich nawet trudno byłoby się zbliżyć.

Autor wyznaje zasadę, zgodnie z którą „biografowie powinni podważać konwencjonalną wiedzę”, dzięki czemu wznosi się ponad angielskie przyzwyczajenia, dogmaty czy kompleksy wyższości. Przedstawia historię reprezentacji Anglii w całkowicie innym świetle, niż dotychczas robili to angielscy autorzy podobnych publikacji.

Powstała książka wyjątkowa, pełna faktów, smaczków, anegdotek dotyczących piłkarzy i trenerów znanych na całym świecie. Taka, jaką chce się czytać z większą przyjemnością, niż czasami ogląda się mecze. Jest to wprawdzie historia reprezentacji Anglii, ale ponieważ jej pozycja w świecie była zawsze wyjątkowa, monumentalna praca Haywarda stała się opisem futbolowych dziejów świata opowiadanych przez Anglika.

"Jeden sztych Domarskiego ugodził Anglię w samo serce”

Są w niej i wątki polskie. Autor przypomina, że przed meczem na Wembley w roku 1973 legendarny dziennikarz Brian Glanville (ma dziś 92 lata, jego przodkowie pochodzili z Galicji) nazwał Anglię „starym koniem bojowym, który zawsze poderwie się na dźwięk trąbki”. Kiedy do przerwy bramki nie padały, w studiu ITV butny trener Brian Clough (to ten, który nazwał Jana Tomaszewskiego klaunem) nie spuszczał z tonu, apelując: „Spokojnie, niech matki wstawią wodę na herbatę. Nie martwcie się. Gole się posypią”.

Kiedy jednak „jeden sztych Domarskiego ugodził Anglię w samo serce” (to cytat z angielskiego komentarza telewizyjnego), a gospodarze nie potrafili na to odpowiedzieć, czarny sen stał się jawą. Roy McFarland, który wtedy grał na środku obrony, opowiadał autorowi: „To było traumatyczne doświadczenie. Naprawdę niewiele razy zdarzyło mi się wejść do szatni oraz zobaczyć tylu płaczących i tak bardzo wstrząśniętych piłkarzy”.

Od tamtej pory minęło pół wieku, a Anglia wciąż czeka. Na Euro 2024 jest jednym z faworytów. Zespół prowadzony przez Garetha Southgate’a turniej rozpoczął od zwycięstwa 1:0 nad Serbami i choć stylem gry jego drużyna nie zachwyciła, to wynik się zgadza. Kolejnym rywalem Anglików będą w czwartek Duńczycy.

Na pytanie „dlaczego?” długo w ogóle nie próbowano szukać odpowiedzi. Anglicy nie grzeszyli skromnością, a buta oraz wyższość nad każdym, kto mieszkał za English Channel, widoczna była w każdym ich słowie oraz geście.

Do tego stopnia, że przed wojną nie uznawali za stosowne brać udział w mistrzostwach świata, wychodząc z założenia, że tytuł należy im się z definicji. Kiedy już zaś zrewidowali poglądy, na pierwszych swoich mistrzostwach świata przegrali z Amerykanami – półamatorami, którzy przed wyjazdem na mundial musieli wziąć urlopy w pracy.

Pozostało 84% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Piłka nożna
Trzy gole Jesusa Imaza. Jagiellonia wygrywa 4:0
Piłka nożna
Polskie drużyny w walce o europejskie puchary. Wszyscy chcą się dostać na salony
Piłka nożna
Mieli grać w europejskich pucharach, wkrótce mogą przestać istnieć. Ukraiński klub na skraju upadku
Piłka nożna
Kim jest Leny Yoro - nastolatek, za którego Manchester United zapłacił fortunę?
Materiał Promocyjny
Mity i fakty – Samochody elektryczne nie są ekologiczne
Piłka nożna
Wraca Ekstraklasa. Czy i dlaczego warto się tym ekscytować?