Marcin Animucki, prezes Ekstraklasy SA: Granicę 3 mln kibiców na stadionach przebijemy swobodnie

– Dużo się w polskim futbolu zmienia. Pieniądze, które dostanie w tym sezonie mistrz kraju, to już niezły poziom europejski – mówi prezes zarządu Ekstraklasy Marcin Animucki.

Publikacja: 02.12.2023 17:27

Marcin Animucki, prezes Ekstraklasy SA: Granicę 3 mln kibiców na stadionach przebijemy swobodnie

Foto: Fot. mat. prasowe

270 mln zł mają otrzymać w tym sezonie kluby PKO BP Ekstraklasy. Ta suma robi wrażenie…

Tyle obiecaliśmy naszym akcjonariuszom w tym sezonie i tyle wypłacimy.

Historia polskiej piłki nożnej zna wiele przypadków niespełnionych obietnic…

W ostatnich dziesięciu latach dużo się zmieniło w polskim futbolu. Startowaliśmy z poziomu ok. 100 mln zł, a dzisiaj tych pieniędzy w obrocie jest kilka razy więcej. Pracujemy też, by zamykać dodatkowe projekty w trakcie sezonu, więc może to nie jest ostatnie słowo i suma wypłat będzie jeszcze wyższa. Kluby na boisku rywalizują, ale poza nim ze sobą współpracują, czego efektem są bardzo dobre kontrakty medialne oraz sponsorskie, co przekłada się na całkiem niezłe pieniądze dla klubów. Mistrz Polski będzie mógł pochwalić się przychodem z Ekstraklasy na poziomie 30, a może nawet 35 mln zł, w zależności od tego, kto zdobędzie tytuł, bo przy wypłacie brany jest też pod uwagę ranking historyczny i punkty zgromadzone w Pro Junior System. Takie pieniądze to niezły poziom europejski.

Te środki widać już w grze polskich klubów w Europie?

Rośnie poziom sportowy. Widzimy, że w letnim okienku transferowym kluby, podpisując kontrakty ze swoimi największymi gwiazdami, przedłużają je na wyższym poziomie finansowym. Do ligi trafiają coraz lepsi zawodnicy i pojawiają się ciekawe transfery wewnątrz Ekstraklasy, co jeszcze kilka lat temu było trudne do zrealizowania. Podnieśliśmy się w rankingu UEFA z 30. pozycji, którą niedawno zajmowaliśmy, na 20.–21. miejsce. To jest nasz cel na ten sezon. Taka pozycja ułatwi podróż do europejskich pucharów w kolejnych latach, bo będziemy wyżej rozstawieni i polskie kluby unikną gry w pierwszej rundzie kwalifikacji. Dzięki zmianom w przepisach UEFA drugi polski zespół będzie mógł walczyć o Ligę Europy, bo teraz trafia tam tylko mistrz Polski, odpadający z walki o Ligę Mistrzów. Trzymamy kciuki za kluby grające w pucharach, bo to oznacza przychody także dla tych, którzy nie występują w Europie.

Czytaj więcej

Ranking UEFA: Raków Częstochowa i Legia Warszawa grają dla siebie i Polski

Jak to działa?

Dzięki dużej aktywności prezesa Legii Dariusza Mioduskiego, w ramach European Club Association i w mojej – European League – zdołaliśmy wywalczyć więcej pieniędzy z UEFA dla klubów niegrających w pucharach. Wzrosły one do poziomu 7 proc., a to oznacza kilkadziesiąt milionów euro do podziału dla klubów z różnych lig.

Każdy zdobyty punkt cieszy pana podwójnie: jako kibica i jako osobę odpowiedzialną za pieniądze w Ekstraklasie?

Kilka lat temu podjęliśmy decyzję, że spróbujemy wzmocnić pozycję polskich klubów na arenie międzynarodowej. Celowo mówię o liczbie mnogiej, bo są ligi, gdzie jest jeden wiodący klub, wyprzedzający o kilka długości resztę stawki. Staramy się, by u nas takich było więcej: trzy, cztery, a nawet pięć, i żeby wszystkie punktowały w Europie.

Czytaj więcej

Losowanie Euro 2024. Najpierw awans, później grupa marzeń z Niemcami

Jeśli mówimy o transferach do polskich klubów, to ciągle milion euro wydaje się dużą kwotą. Kiedy wejdziemy na wyższy poziom?

Wzrost wartości sportowej musi opierać się na bardzo dobrym skautingu. Tutaj Ekstraklasa też pomaga, bo dla wszystkich klubów kupiliśmy dostęp do platformy TransferRoom. Nasza spółka zapewnia też dostęp do danych fitness oraz taktycznych, dzięki czemu kluby przy dokonywaniu transferów wewnątrz ligi mogą się opierać na lepszych danych. Moim zdaniem, zamiast kupować piłkarzy za miliony euro, lepiej tworzyć warunki do treningu oraz szkolenia wychowanków. Potem takich zawodników można wprowadzać do gry i w wieku 20 lat będą gotowi na wyjazd. W tym transferowym łańcuchu pokarmowym jesteśmy w stanie dostarczać piłkarzy na rynek światowy za poważne pieniądze i reinwestować je w rozwój ligi.

Jak przekonać kluby, żeby stawiały na szkolenie, zamiast ściągać wiekowych piłkarzy zagranicznych?

To się zmienia, liczba debiutantów z akademii klubowych wzrasta. Spójrzmy na to, co robią Lech, Legia, Pogoń, Jagiellonia czy Cracovia. Przed nami jeszcze inwestycje infrastrukturalne w Górniku Zabrze, Śląsku Wrocław, Widzewie Łódź. Z tego na pewno będą korzyści.

Lepsza gra w pucharach może się przełożyć na negocjowanie kontraktów telewizyjnych?

To złożony proces. Na wycenę kontraktów telewizyjnych wpływa wiele rzeczy. W 2017 roku stworzyliśmy – trochę na wzór Bundesligi – własny zespół sprzedaży. Od 2012 roku jesteśmy wyłącznym właścicielem producenta transmisji z naszych meczów, czyli Ekstraklasa Live Park. Inwestujemy w nowe technologie. Właśnie dlatego już w 2015 roku kupiliśmy wóz HD, a trzy lata później – wóz 4K. Umiemy tworzyć krótkie i atrakcyjne formy wideo dla młodszych kibiców. To wszystko ma wielki wpływ na wycenę praw medialnych. Niemniej ważne są wartość ligi oraz konkurencyjność rynkowa, o co musimy cały czas dbać.

Młodzi kibice często nie oglądają już całych transmisji, wolą w mediach społecznościowych zobaczyć kilkuminutowe wideo. Jak tutaj możecie zarabiać?

Nasze projekty tworzymy dla różnych generacji odbiorców. Inaczej mecze oglądają baby boomers. Inaczej śledzą transmisje młodsi od nich, czyli ludzie z generacji X i Y, a jeszcze inaczej korzystają z Ekstraklasy przedstawiciele pokolenia Z czy młodzież ucząca się. Tam musimy tworzyć krótkie, szybko dostępne materiały. Wrzucamy je do sieci nawet w trakcie meczów, by jeszcze w trakcie trwania wydarzenia można było rozpowszechniać najciekawsze gole i akcje. Przez dwie godziny po zakończeniu spotkania mamy otwarte „okno wystawowe”, kiedy zasypujemy social media treściami. Nastolatkowie też się interesują Ekstraklasą, tylko w innej formie niż kiedyś. Musimy na te potrzeby odpowiadać, bo za pięć–siedem lat pojawią się u nich pieniądze, które będą mogli wydawać na subskrypcję kanału pokazującego mecze, kupno karnetu albo pamiątek klubowych. Dzisiaj musimy mieć z tymi ludźmi kontakt, rozkochać ich w futbolu. Inwestujemy, będziemy zarabiać na nich w przyszłości.

Brak awansu reprezentacji Polski na Euro 2024 może zachwiać popularnością Ekstraklasy czy jesteście niezależnym organizmem?

Zawsze kibicuję reprezentacji Polski, bo dla ligi ważne jest, jak wygląda kadra i czy osiąga sukcesy, a przez ostatnie 12 lat w miarę regularnie graliśmy w wielkich turniejach. Wszyscy trzymamy kciuki za awans. Widzimy również, że dzisiaj istnieje moda na Ekstraklasę. W ubiegłym sezonie zanotowaliśmy wzrost frekwencji na trybunach o 30 proc. W tym sezonie już mamy progres o 28 proc. Regularnie zdarzają się wyprzedane wszystkie bilety na mecze Legii czy Śląska. Kibice przychodzą na Zagłębie, na Widzew.

Czytaj więcej

Stefan Szczepłek: Stracona szansa Legii

Myślę, że granicę 3 mln osób na stadionach przebijemy swobodnie. Może to będzie nawet 3,2–3,3 mln kibiców. To dałoby nam miejsce w pierwszej dziesiątce europejskich lig.

Piłka nożna
Fernando Santos znów bezrobotny. Dlaczego były trener Polaków stracił pracę w Besiktasie?
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Piłka nożna
Barcelona wygrywa bez Roberta Lewandowskiego. Za tydzień El Clasico
Piłka nożna
Zmiana trenera nie pomogła. Legia remisuje z Rakowem w Częstochowie
Piłka nożna
Kim jest Ruben Amorim, który może zastąpić w Liverpoolu Juergena Kloppa
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
futsal
Polacy dalej od mistrzostw świata. Przegrali barażowe starcie z Chorwacją