To kwestia oceny zewnętrznej. Straciliśmy w czterech meczach dwa gole po stałych fragmentach gry i to dziś nasza bolączka. Niektórzy zarzucają, że bazujemy na dośrodkowaniach, choć jest to element, który może przynosić korzyść. Nie można jednak zwariować i tylko tak grać. Inna sprawa: za mało uderzamy też na bramkę. Kiedy mamy okazję, nie oddajemy strzału. To elementy do poprawy. Najważniejsze jednak, aby piłkarze zaczęli regularnie grać w klubach. Musimy bazować na zespole i wykorzystać te gwiazdy, które są, a mam nadzieję, że wykreujemy nowe.
Goni pan czas, który stracił Fernando Santos? Wielu wierzyło, że pod koniec eliminacji Euro 2024 będziemy mieli nie tylko awans, ale także znali perspektywę na przyszłość i wiedzieli, kto zastąpi dawnych liderów…
Tak w kadrze zrobić się nie da. Nie wiemy przecież, kto będzie grał za trzy miesiące, to wróżenie z fusów. Na razie sprawdzamy piłkarzy, debiutantów mieliśmy siedmiu. Reprezentacja to dobra selekcja, odpowiednie nastawienie i dobranie taktyki do graczy. Innego klucza do sukcesu nie ma.
Robert Lewandowski to właściwy człowiek w roli kapitana reprezentacji Polski?
Wypełnia swoją funkcję bardzo dobrze. Wspierał kolegów, pomagał młodzieży. Oceniam go na plus.
Komentarze? Nie sztuką jest się odłączyć od świata i odpowiadać: „Nie czytam”. Wszyscy czytają. Nie wierzę, kiedy ktoś mówi, że jest inaczej
Ilu jest piłkarzy reprezentacji młodzieżowej, których już teraz zaprosiłby pan na zgrupowanie, gdyby nie grali meczu eliminacyjnego z Niemcami?
Dwóch albo trzech. Wielu musi dojrzeć, nie jestem w stosunku do każdego z nich tak pewny, jak byłem wobec Patryka Pedy.
Jego powołanie było deklaracją: „Jestem Michał Probierz, widzę więcej niż inni”?
Nie chciałem nikomu czegokolwiek udowodnić. Jego powołanie wyniknęło z analizy. Nie było wówczas na to miejsce innych, regularnie grających kandydatów. Teraz Patryk przyjechał po kilku porażkach w klubie i nie wyglądał na takiego samego chłopaka jak podczas poprzedniego zgrupowania.
Potrzebujemy dodatkowego zgrupowania w styczniu?
Będę rozmawiał o tym z prezesem Cezarym Kuleszą oraz klubami. Zobaczymy, ile spośród nich leci na obóz do Turcji i czy uda się wszystko połączyć, choć wiem, że taka perspektywa dla trenerów nie będzie wygodna. Na pewno możliwość rozegrania jakiegoś dodatkowego meczu pozwoliłaby nam zobaczyć, kto pasuje na poziomie międzynarodowym do naszej struktury gry.
Alkohol jest problemem polskiej piłki?
Jest problemem na całym świecie. Nie jesteśmy wcale wyjątkowi. To kwestia odpowiedniej reakcji, a uważam, że ta dotycząca reprezentacji do lat 17 była odpowiednia.
Gdyby nie znajomość z Cezarym Kuleszą, nigdy nie zostałby pan selekcjonerem reprezentacji Polski?
Gdybanie dobrze wychodzi mi w golfie, bo gdybym trafił w dołek, to miałbym para, a rzadko mi się zdarza.
Praca z reprezentacją młodzieżową przyszła w momencie, kiedy pana kariera wyhamowała…
Nie mam kompleksów - także wobec Zachodu, bo tam pracowałem, choć krótko. Podejmowałem za każdym razem decyzje zgodne z moimi oczekiwaniami i dlatego byłem oraz jestem zadowolony. Patrząc w lustro, zawsze czuję się dobrze.
Zaczynając rozmowy z Kuleszą, był pan przekonany, że zostanie selekcjonerem?
Nie, bo opinia publiczna była za Markiem Papszunem, co szanowałem. Byłem wręcz przekonany, że nie zostanę selekcjonerem.
Podczas pierwszej konferencji prasowej czuł pan potrzebę, żeby opowiedzieć o swoich osiągnięciach, broniąc niejako decyzji Kuleszy…
Jest duża grupa młodych dziennikarzy, którzy mogą nie wiedzieć, jak i gdzie kiedyś pracowałem oraz kogo prowadziłem. To normalna kolej rzeczy, nie wszyscy sięgają przecież do historii. Zdarzało się, że byłem negatywnie oceniany za pracę w Cracovii, jakby wielu nie pamiętało, że zdobyłem tam Puchar oraz Superpuchar Polski, a skupiali się głównie na decyzjach, jakie podejmowałem w roli wiceprezesa. Muszę też podkreślić, że jestem zbulwersowany, kiedy dziś widzę, jakie pomyje wylewają niektórzy na profesora Janusza Filipiaka.
Brzmi, jakby pan nurkował w błoto internetowych komentarzy…
Nie sztuką jest się odłączyć od świata i odpowiadać: „Nie czytam”. Wszyscy czytają. Nie wierzę, kiedy ktoś mówi, że jest inaczej. Wracając do profesora Filipiaka: robię to, bo pracowaliśmy razem przez wiele lat. To bolesne, kiedy ktoś go krytykuje, bo wie, że nie odpowie. Najgorsze zaś, kiedy robią to ludzie, którzy tam byli. Muszę stanąć w jego obronie.
Ma pan poczucie, że pozostanie trenerem kadry niezależnie od wyniku meczów barażowych?
Mam ważny kontrakt i dobrą relację z prezesem. Wiadomo, że każdy ma wrogów, a stanowisko selekcjonera wywołuje kontrowersje, emocje, napięcie. Ja więc jedynie robię swoje najlepiej jak potrafię. Jeśli ktoś zaś uzna, że trzeba mnie zwolnić, zrobi to. Takie życie trenera. Wtedy po prostu bierze się walizkę i idzie dalej.
POLACY POZNALI RYWALI W WALCE O EURO 2024
Reprezentacja Polski w pierwszym meczu fazy play-off o awans do Euro 2024 zagra z Estonią. Spotkanie odbędzie się 21 marca na PGE Narodowym w Warszawie. Zwycięzca zmierzy się 26 marca na wyjeździe z wygranym meczu Walia – Finlandia. Drugi finał fazy play-off stworzą wygrani spotkań Bośnia i Hercegowina – Ukraina oraz Izrael – Islandia, a trzeci: Gruzja – Luksemburg i Grecja – Kazachstan. Trzech uczestników przyszłorocznych mistrzostw Europy wprawdzie poznamy dopiero wiosną, ale losowanie fazy grupowej odbędzie się już teraz, 2 grudnia w Hamburgu.