Dzień wcześniej normalnie trenował. Nie dał po sobie poznać, że chce wyjechać, a dyrektor klubu Paweł Piwowarow rzucił mu tylko: „Do jutra”. Następnego dnia Normanna już w klubie nie było. Jego prawnik przysłał list, w którym tłumaczy, że piłkarz boi się o bezpieczeństwo po ataku dronowym.
FIFA ukarze Norwega za ucieczkę z Rosji?
Norweg opuścił Dynamo, gdzie był wypożyczony, i zniknął. Nie zamierza też wracać do FK Rostów, z którym wciąż ma ważny kontrakt. Piwowarow w rozmowie z „Sowieckim Sportem” zapowiedział, że oba kluby podejmą kroki prawne. Rosjanie są pariasami w świecie futbolu, ale to nie znaczy, że Normann mógł zerwać umowę bez podania przyczyny.
Czytaj więcej
Rosjanie ostrzeliwują ukraińskie miasta, Ukraińcy mszczą się na Moskwie.
– Jest obcokrajowcem, więc w grę wchodzą przepisy FIFA dotyczące kontraktów międzynarodowych. Nie ma tam przesłanek jednostronnego zerwania kontraktu, mowa jest tylko o usprawiedliwionej przyczynie. Każdą sprawę bada trybunał FIFA i ewentualnie instancja odwoławcza – mówi „Rz” radca prawny Mateusz Stankiewicz, specjalista z zakresu prawa sportowego zajmujący się na co dzień prawnymi aspektami futbolu.
Prawo zawieszenia kontraktu mają jedynie ci, którzy z takiej opcji już wcześniej korzystali. Jeśli ktoś mógł to zrobić, ale nie chciał i w maju 2023 r. wciąż był piłkarzem rosyjskiego klubu, to możliwość jednostronnego zawieszenia umowy stracił
To nie pierwszy przypadek piłkarza, który nie chciał wrócić do klubu, gdzie rzekomo nie czuje się bezpiecznie. Siedmiu zawodników Sportingu Lizbona w 2018 r. zerwało umowy po tym, jak chuligani zaatakowali ich w ośrodku treningowym. Podobnych argumentów użył Mahir Emreli, gdy do autokaru Legii wpadli chuligani. Zawodnik i klub dogadali się w sprawie rozwiązania kontraktu, ale potem sam nie wywiązał się z porozumienia. Sprawa trafiła do FIFA, która stanęła po stronie klubu.
– Normann do klubu nie wróci. Kontrakt jest rozwiązany. FIFA zdecyduje, czy trzeba zapłacić odszkodowanie, i nałoży ewentualne sankcje sportowe. Jeśli przysądzi odszkodowanie, to nowy klub Normanna stanie się solidarnie zobowiązany do zapłaty. Będzie współdłużnikiem, a to od klubu będzie łatwiej wyegzekwować należność. Poza tym grozi mu zakaz transferowy – mówi Stankiewicz.
Ołeksandr Zinczenko musiał zapłacić
Karę musiał zapłacić Ołeksandr Zinczenko. Reprezentant Ukrainy po napaści na Donbas przeprowadził się do Rosji i nie chciał wracać do Szachtara Donieck. Argumentem były obawy o bezpieczeństwo. Najpierw trenował z amatorskimi drużynami moskiewskimi, potem z Rubinem Kazań, aż podpisał kontrakt z FC Ufa. FIFA jego wyjaśnień nie kupiła.
– Aby rozwiązać umowę, musi istnieć związek przyczynowy między zagrożeniem a zaniechaniem klubu, że nie dopełnił on obowiązku kontraktowego – wyjaśnia Stankiewicz. Zinczenko zapłacił więc 8 tys. euro i mógł dalej grać. Czas pokaże, czy podobny argument podniosą strony w przypadku Normanna. Dynamo podobno zaproponowało mu transfer, ale on ofertę odrzucił.
Norwegowi kilka miesięcy temu gra w Rosji nie przeszkadzała. Nawet nie myślał o jednostronnym zawieszeniu kontraktu, na co pozwoliła FIFA. Skorzystali z tego Grzegorz Krychowiak i Sebastian Szymański, ale już nie Maciej Rybus, który tłumaczył się względami rodzinnymi.
Teraz światowa federacja doprecyzowała przepisy. Stankiewicz wyjaśnia, że prawo zawieszenia kontraktu mają jedynie ci, którzy z takiej opcji już wcześniej korzystali. Jeśli ktoś mógł to zrobić, ale nie chciał i w maju 2023 r. wciąż był piłkarzem rosyjskiego klubu, to możliwość jednostronnego zawieszenia umowy stracił.
Normann stracił miejsce w reprezentacji, ale trener Stale Solbakken chętnie go znów powoła – jeśli zasłuży oraz jeśli nie zawiesi go FIFA.