"Warszawa idzie na mecz". Nowa ballada warszawska

Stefan Szczepłek obiecał drugi tom podróży po stolicy i słowa dotrzymał. Ponownie wędrujemy z historią pod rękę i słuchamy autora, który ze znaną erudycją i finezją opowiada o sportowych salonach i peryferiach miasta.

Publikacja: 04.08.2023 03:00

Warszawa idzie na mecz Tom 2, wyd. Skarpa Warszawska, 2023

Warszawa idzie na mecz Tom 2, wyd. Skarpa Warszawska, 2023

Foto: materiały prasowe

Tak, jest w drugim tomie książki „Warszawa idzie na mecz” niemały ładunek sentymentu, większy niż w tomie pierwszym. Trudno, żeby było inaczej, skoro zasadniczą treść poprzedzają zdjęcia trzech dokumentów poświadczających, że kol. Szczepłek Stefan zgłosił się w 1964 roku do klubu sportowego Hutnik Falenica, był w tym samym roku członkiem sekcji koszykówki warszawskiej Legii oraz trzy lata później sekcji lekkoatletycznej AZS UW. Z takimi papierami ruszył podbijać Warszawę, by dziś opowiedzieć nam, co z tej brawurowej decyzji wynikło.

Wynikło wiele. Pospieszny czytelnik może nawet wysnuć nieźle uzasadniony wniosek, że Szczepłek uprawiał wszystkie sporty i był na wszystkich meczach oraz turniejach i rozgrywkach ligowych w stolicy. Także na okolicznościowych zjazdach, rautach, balach oraz balangach i prywatkach. Od zawsze, a przynajmniej od międzywojnia. Nawet jeśli jest to prawda jedynie w 99 procentach, to wystarczy, by się dać porwać na tę czasem nostalgiczną, czasem ekscytującą na inne sposoby wyprawę ze Stadionu Wojska Polskiego na stadion w parku Skaryszewskim, ze stadionu Skry na stadion Hutnika, z Torwaru do Centrum Olimpijskiego, z hotelu Bristol do hotelu Sheraton, od pomnika Feliksa Stamma do pomnika Syrenki, ze Śródmieścia na Pragę i z powrotem, jeśli ktoś chce.

Czytaj więcej

Pójdźmy razem na ten mecz. Recenzja książki Stefana Szczepłka

Żeby było bardziej interesująco, autor zabrał ze sobą kilku warszawiaków (z urodzenia lub nie), którzy w sportowej historii stolicy zostawili ślad mocniejszy od innych i do tego potrafią o tym opowiedzieć. Niektórzy wprawdzie nie żyją, ale pamięci autora wystarczy, by stawili się na kartach książki w świetnej formie i poprowadzili nas własnymi szlakami, racząc po drodze lodami Pingwin, wodą z saturatora lub czymś mocniejszym. Mały spoiler: Kazimierza Deyny i Kazimierza Górskiego zabraknąć w tej historii nie mogło, choć przechył piłkarski nie jest znaczny.

Rozmowa z Wojciechem Gąssowskim daje zaś pogląd o stałej i ścisłej łączności stołecznego świata sportu i kultury. Artyści i sportowcy spotykali się zarówno na trybunach Legii, w Hali Gwardii, jak i w modnych stołecznych lokalach oraz w prywatnych mieszkaniach. Powiedzmy otwarcie – tylko Szczepłek mógł dowiedzieć się, że Stanisław Dygat z racji znajomości francuskiego był kiedyś bankiem informacji przed meczem Legii z Saint-Etienne, narady z trenerami Edmundem Zientarą i Bernardem Blautem odbywały się w jego mieszkaniu, a Kalina Jędrusik przynosiła herbatę.

Tak się złożyło, że niedawno zrobiłem autorowi zdjęcie na kortach Legii, gdzie przybył kolekcjonować wspomnienia z meczu Igi Świątek. Zjawił się tam, niczym Eddy Merckx lub Bernard Hinault, na niezwykle urodziwym rowerze Colnago, w eleganckiej koszulce z wyrazistym napisem na plecach: „Never underestimate an old man with a bicycle”. Zlekceważyć Stefana Szczepłka nawet bez roweru nie sposób. Nie docenić tej jego nowej ballady warszawskiej ze sportem w tle – po prostu nie można.

Tak, jest w drugim tomie książki „Warszawa idzie na mecz” niemały ładunek sentymentu, większy niż w tomie pierwszym. Trudno, żeby było inaczej, skoro zasadniczą treść poprzedzają zdjęcia trzech dokumentów poświadczających, że kol. Szczepłek Stefan zgłosił się w 1964 roku do klubu sportowego Hutnik Falenica, był w tym samym roku członkiem sekcji koszykówki warszawskiej Legii oraz trzy lata później sekcji lekkoatletycznej AZS UW. Z takimi papierami ruszył podbijać Warszawę, by dziś opowiedzieć nam, co z tej brawurowej decyzji wynikło.

Pozostało 83% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Piłka nożna
Polska-Francja 1:1: Polska żegna się z Euro 2024. Lewandowski daje remis!
Piłka nożna
Michał Probierz po meczu Polska-Francja 1:1: Pokazaliśmy, że umiemy grać
Piłka nożna
Euro 2024. Austria zaskoczyła Holandię, ma awans z pierwszego miejsca w „polskiej” grupie
Piłka nożna
Terminarz 1/8 finału Euro 2024 i kto awansuje z 3. miejsca w grupie?
Piłka nożna
Polska-Francja 1:1. Kacper Urbański: Jak staramy się prowadzić grę, to momentami się udaje
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży