Doświadczony szkoleniowiec przeszedł z Rakowem drogę od drugiej ligi do Ekstraklasy. Dziś jest wicemistrzem kraju oraz dwukrotnym zdobywcą Pucharu Polski. Trzeci raz może sięgnąć po to trofeum 2 maja, kiedy jego zespół zagra na Stadionie Narodowym z Legią Warszawa. Zespół z Częstochowy jest też blisko mistrzostwa Polski. Ma osiem punktów przewagi nad wiceliderem, do końca sezonu zostało sześć kolejek.

Decyzję o zakończeniu współpracy podjął Papszun. Ogłosili ją na konferencji sam trener oraz właściciel klubu Michał Świerczewski. Panowie rozstaną się więc w zgodzie.

Czytaj więcej

Ekstraklasa. Smutek w Warszawie, radość w Częstochowie

- Zaproponowaliśmy przedłużenie kontraktu na kolejny sezon. Decyzją trenera współpraca nie będzie jednak kontynuowana. Jest mi smutno i przykro, bo użyłem wszystkich argumentów. To trudna chwila. Kiedy zaczynaliśmy współpracę, celem był awans do Ekstraklasy, a marzeniem - Puchar Polski. Dziś walczymy o coś, o czym nawet nie marzyłem. Trenerze, dziękuję - mówi Świerczewski.

Papszun podkreśla, że pokonał z piłkarzami długą drogę. - Niczego nie dostaliśmy za darmo. Najważniejsza osoba siedzi jednak obok mnie i jest gwarancją, że klub się będzie dalej rozwijał. Odchodzę ja, a nie Michał - podkreśla.

Nie mam jakiejś konkretnej pracy na horyzoncie

Marek Papszun, trener Rakowa Częstochowa

48-latek zaznacza, że nie ma jeszcze sprecyzowanych planów na przyszłość. - Nie mam jakiejś konkretnej pracy na horyzoncie - mówi. Decyzję przekazał piłkarzom tuż przed konferencją prasową. Zawodnicy byli zaskoczeni. Papszun oraz Świerczewski wcześniej zachowali dyskrecję. Żadne przecieki do mediów nie dotarły. Niektórzy oczekiwali nawet, że konferencja będzie okazją do pochwalenia się transferami.

Raków w poniedziałek ogłosi, kiedy poda nazwisko nowego szkoleniowca. - Jest już wybrany - mówi Świerczewski. Żadnych szczegółów zdradzić jednak nie chce, choć wiadomo, że wybór trenera konsultował z Papszunem.

Szkoleniowiec zaznacza, że nie zamierza kończyć kariery. - Może jeszcze jedno wyzwanie podejmę, ale nie chcę dziś niczego deklarować. Po prostu nie myślałem na razie o tym, co dalej - mówi. - Pamiętajmy, że wciąż jestem trenerem Rakowa. Muszę zamknąć ten etap, aby myśleć o kolejnym. Najważniejsze dopiero przed nami. Porozmawiamy 28 maja, kiedy sezon się zakończy.

Raków kolejny mecz rozegra 22 kwietnia w Legnicy. Rywalem drużyny z Częstochowy będzie Miedź. Zespół Papszuna musi uzbierać dziesięć punktów w sześciu meczach, żeby zdobyć mistrzostwo Polski.