Taka przewaga na dziewięć kolejek przed zakończeniem rozgrywek to bardzo dużo. Raków wydaje się być drużyną niepasującą do pozostałych 17.
Częstochowianie zawsze mają pomysł na grę i nie załamują się, kiedy przeciwnik zdobędzie bramkę jako pierwszy. Ostatnio przekonała się o tym Cracovia. Prowadząc 1:0, przegrała 1:4.
Raków poniósł w rozgrywkach tylko dwie porażki. Pierwszą z Górnikiem na początku sierpnia, drugą z Cracovią miesiąc później. Od tamtej pory częstochowianie wygrali czternaście meczów a trzy zremisowali.
Legia aż tak dobrego bilansu nie ma, ale przegrała tylko trzy razy - po raz ostatni w październiku, z Wisłą w Płocku. Problem w tym, że jedną z tych trzech porażek legioniści ponieśli we wrześniu właśnie z Rakowem. Wynik 4:0 dla gospodarzy nie pozostawił wątpliwości, kto był lepszy, mimo że dwie z czterech bramek padły już w doliczonym czasie.
W poprzednim sezonie Raków pokonał Legię w Warszawie 3:2 i zremisował z nią 1:1 w Częstochowie. W roku 2021, w meczu o Superpuchar Polski między tymi drużynami, rozegranym przy Łazienkowskiej, legioniści zdołali w 90. minucie doprowadzić do remisu 1:1, ale potem przegrali w rzutach karnych 3-4.
Obydwie drużyny mogą się spotkać 2 maja w finale rozgrywek o Puchar Polski. W półfinałach przeciwnikiem Legii będzie KKS 1925 Kalisz, a Rakowa – Górnik Łęczna, więc niewykluczone, że dojdzie do kolejnego spotkania Legia – Raków. Częstochowianie wygrali dwa ostatnie finały.
Wszystko to w znacznym stopniu dzięki Markowi Papszunowi. Warszawiakowi, którego w stolicy nie chciał żaden klub ligowy, a w Częstochowie w ciągu blisko ośmiu lat wyrósł na najlepszego trenera w Polsce. Ekstraklasa SA właśnie ogłosiła, że Papszun został trenerem miesiąca. Tym razem marca, ale wygrywa czwarty raz z rzędu, co nie udało się jeszcze nikomu w historii ekstraklasy.
Legia po kryzysie, jaki sama sobie zafundowała, angażując Czesława Michniewicza i dokonując nietrafionych transferów, pod wodzą trenera Kosty Runjaicia nadspodziewanie szybko wraca na swoje miejsce w czołówce.
Słabość naszej ligi polega na tym, że Legia nie porywa grą, a mimo to zajmuje w tabeli drugie miejsce. Rzadko przegrywa (przy Łazienkowskiej w tym sezonie jeszcze się to jej nie przydarzyło) i ma kilku zawodników – przede wszystkim Josue – przewyższających rywali umiejętnościami. Dlatego wygrywa czasami dzięki błyskom talentu któregoś piłkarza, a nie szczególnie dobrze zorganizowanej drużynie.
Warto przy okazji tego meczu dodać, że Gruzin Walerian Gwilia, który w roku 2021 odszedł z Legii do Częstochowy, w ostatnich dniach wrócił na Łazienkowską. To dobry pomocnik, ale w Rakowie nie wywalczył miejsca w pierwszej jedenastce. W Legii wymagania mogą być mniejsze.
PKO BP Ekstraklasa
26. kolejka
Piątek
Zagłębie – Warta (18.00, Canal+ Sport)
Piast – Górnik (20.30, Canal+ Sport)
Sobota
Korona – Miedź (15.00, Canal+ Sport)
Legia – Raków (17.30, Canal+ Sport, TVP Sport)
Lechia – Śląsk (20.00, Canal+ Sport)
Niedziela
Wisła – Radomiak (12.30, Canal+ Sport)
Cracovia – Widzew (15.00, Canal+ Sport)
Lech – Pogoń (17.30, Canal+ Sport)
Poniedziałek
Stal – Jagiellonia (19.00, Canal+ Sport)