Szczęsny wreszcie został bohaterem meczu na wielkim turnieju. Obronił rzut karny Salema Aldawsariego, poradził sobie także z dobitką. Uratował skórę kolegom i Krystianowi Bielkowi, który faulował Saleha Alshehriego. Wszystko wydarzyło się pod koniec pierwszej połowy, kiedy Polacy prowadzili z Saudyjczykami 1:0. Prowadzili wbrew logice, gol okazał się nagrodą za minimalizm.
Była 39. minuta, kiedy po akcji Matty’ego Casha z Przemysławem Frankowskim piłka spadła w polu karnym pod nogi Roberta Lewandowskiego. Kapitan, wytrawny atleta, utrzymał ją w boisku, podniósł głowę, wycofał do Piotra Zielińskiego. Ten huknął pod poprzeczkę. Pierwsza tego dnia udana akcja przyniosła nam pierwszego polskiego gola z gry na mundialu od 2002 roku.