Reklama

Mohamed Salah: Messi Liverpoolu urodził się w Egipcie

Stępiński strzela bramkę Milanowi, Cionek zatrzymuje Juventus. Popisy Icardiego i Salaha. Tyrady Mourinho.
Mohamed Salah – korona króla strzelców w Anglii coraz bliżej.

Mohamed Salah – korona króla strzelców w Anglii coraz bliżej.

Foto: AFP

Adam Nawałka, oglądając spotkanie Chievo z Milanem (2:3), mógł dostać bólu głowy. Mariusz Stępiński, którego nie powołał na towarzyskie mecze z Nigerią i Koreą Południową, zdobył na San Siro gola (pierwszego w Serie A od września), a Paweł Jaroszyński, którego selekcjoner postanowił sprawdzić, popełnił błędy, przyczyniając się do porażki Chievo.

W kadrze nie ma też Pawła Wszołka, który radzi sobie świetnie w angielskiej Championship i w sobotę zapewnił Queens Park Rangers punkt w wyjazdowym spotkaniu z Fulham (2:2). Jest natomiast Thiago Cionek. Na rozpoczynające się dziś zgrupowanie przyjedzie z poczuciem dobrze wykonanego zadania. SPAL zatrzymał Juventus (0:0).

Meczu nie dokończył inny z kadrowiczów Adama Nawałki - Bartosz Bereszyński. Sampdoria przegrała u siebie z Interem aż 0:5, a polski obrońca zszedł z boiska już po pół godzinie. Nie ze względu na słabą postawę, tylko uraz. Sam poprosił o zmianę, nie chcąc ryzykować zdrowia. Dawid Kownacki nie wstał z ławki, a Karol Linetty pauzował za kartki.

Przedstawienie skradł Mauro Icardi. Argentyńczyk pogrążył swój były zespół, strzelając mu aż cztery bramki.

Cztery gole zdobył w miniony weekend także Mohamed Salah. Snajper z Egiptu zmierza po koronę króla strzelców Premier League (28 trafień), a Juergen Klopp przekonuje, że Salah ma szansę stać się „Messim Liverpoolu". Drużyna z Anfield rozbiła 5:0 Watford.

Reklama
Reklama

W Anglii pół ligi biło się o punkty, pół o awans do półfinału krajowego pucharu. Po tym, jak z rozgrywkami pożegnało się Wigan (0:2 z Southampton), w walce o główne trofeum pozostały tylko zespoły z Premier League.

Tottenham wygrał 3:0 ze Swansea (Łukasz Fabiański jak zwykle w pucharach nie bronił), a Manchester United pokonał Brighton (2:0). Nie powstrzymało to jednak Jose Mourinho przed krytyką swoich zawodników.

– Kilku facetów bało się grać w piłkę, chowali się za plecami rywali – denerwował się Portugalczyk. Pochwalił tylko strzelca drugiej bramki Nemanję Maticia. – Był wyspą charakteru otoczoną przez brak osobowości, klasy i żądzy zwycięstw – opowiadał Mourinho. Przed spotkaniem z Brighton wygłosił 12-minutowy monolog, tłumacząc powody odpadnięcia Czerwonych Diabłów z Champions League niewystarczającą liczbą zawodników doświadczonych w grze o najwyższą stawkę.

Pierwszym mistrzem wielkich lig mógł zostać w ten weekend Bayern. Ale już wychodząc na niedzielny mecz w Lipsku (zakończył się po zamknięciu tego wydania gazety), piłkarze Juppa Heynckesa wiedzieli, że koronację trzeba odłożyć przynajmniej do wielkanocnej soboty. Wszystko przez zwycięstwa Schalke (1:0 w Wolfsburgu) i Borussii Dortmund (1:0 z Hannoverem 96; 90 minut Łukasza Piszczka).

Może to i lepiej, bo za dwa tygodnie do Monachium przyjedzie właśnie Borussia. Okoliczności będą więc wyjątkowe, ale czasu na świętowanie będzie bardzo mało. Dwa dni później Robert Lewandowski i jego koledzy lecą do Sewilli na pierwsze spotkanie w ćwierćfinale Ligi Mistrzów.

Sevilla sprawiła niespodziankę, eliminując United, ale w lidze hiszpańskiej spisuje się poniżej oczekiwań, przegrała trzy z pięciu ostatnich meczów - w niedzielę z okupującym środek tabeli Leganes (1:2) – i w przyszłym sezonie może w ogóle nie zagrać w europejskich pucharach.

Piłka nożna
Liga Mistrzów. Rekordy Roberta Lewandowskiego i Mohameda Salaha, Liverpool odrobił straty
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Piłka nożna
Irańskie piłkarki wracają do kraju. Koniec śledzonej przez świat podróży
Piłka nożna
Senegal po dwóch miesiącach „przegrał” wygrany finał. Maroko mistrzem Afryki
Piłka nożna
Liga Mistrzów. W Lizbonie wierzą w cuda, Real i PSG pokazały moc
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama