Podczas wojny sześciodniowej (1967) Izrael zajął Jerozolimę Wschodnią, która została następnie włączona do obszaru administracyjnego Jerozolimy, co nie zostało uznane przez społeczność międzynarodową. Izrael uważa Jerozolimę za swoją stolicę, z kolei Palestyńczycy widzą w Jerozolimie Wschodniej stolicę swojego przyszłego państwa.

Właściciel Beitaru Jerozolima Mosze Hogeg przekazał, że z "wielkim żalem" musiał odwołać mecz z Barceloną.

"Gdy otrzymałem kontrakt do podpisania i odkryłem w nim kategoryczne żądanie, by mecz nie został rozegrany w stolicy, Jerozolimie, a także kilka innych żądań, które mi się nie podobały (...) dużo rozmyślałem i zdecydowałem, że przede wszystkim jestem dumnym Żydem i Izraelczykiem" - napisał Hogeg w mediach społecznościowych. "Nie mogę zdradzić Jerozolimy" - dodał.

Burmistrz Jerozolimy Mosze Lion poparł decyzję dodając, że drużyny, które zamierzają "bojkotować" Jerozolimę powinny mieć zakaz wstępu na teren Izraela.

"Jerozolima to stolica państwa Izrael i decyzja o bojkocie nie jest ani profesjonalna, ani sportowa, ani edukacyjna" - oświadczył.

Agencja AP zauważa, że Beitar to jedyny z największych izraelskich klubów piłkarskich, który nigdy nie zatrudnił żadnego gracza arabskiego. Kibice klubu byli oskarżani o rasizm. Hogeg kupił klub w 2018 r., obiecywał walkę z rasizmem oraz marginalizację antyarabskich kibiców drużyny.

Z wnioskiem do FC Barcelony o odwołanie meczu wystąpiły kluby palestyńskie oraz członek Knesetu Sami Abou Shehadeh z partii Balad, który ocenił, że "Beitar reprezentuje najbardziej skrajne, rasistowskie i faszystowskie segmenty izraelskiego społeczeństwa".