Manchester i Arsenal już w drugiej rundzie

Rezerwowi Arsenalu zdobyli w Pradze punkt potrzebny do awansu, Manchester pokonał Dynamo 4:0. W meczu Barcelony z Glasgow Rangers wrócił wielki Ronaldinho

Aktualizacja: 08.11.2007 02:13 Publikacja: 08.11.2007 01:04

Manchester i Arsenal już w drugiej rundzie

Foto: Rzeczpospolita

Czas niespodzianek był w Lidze Mistrzów we wtorek, w środę wszystko przebiegało zgodnie z planem. Manchester United znów nie stracił choćby punktu, Barcelona i Arsenal ponownie nie dały sobie strzelić bramki, a Dynamo Kijów, Steaua Bukareszt i VfB Stuttgart dalej czekają na pierwszy punkt w tym sezonie. Z wielkich Ligi Mistrzów problemy miał tylko Inter, ale okazały się przejściowe: CSKA (Dawid Janczyk siedział na ławce rezerwowych) prowadziło do przerwy w Mediolanie 2:0, ale przegrało mecz 2:4.

Przepaść między mocnymi i słabymi jest w grupach E, F, G, H ogromna. Cztery najgorsze drużyny tych grup zdobyły łącznie jeden punkt, cztery najlepsze 31. Patrząc na niektóre mecze tego sezonu, można się zastanawiać, czy nie lepiej się stało, że mistrz Polski jednak nie zagrał w Lidze Mistrzów. Niech inni się zastanawiają, czy nie wycofać swoich drużyn, jak Turcy po dramacie Besiktasu w Liverpoolu.

Tomasz Kuszczak znów wszedł na boisko za obolałego Edwina van der Sara – tym razem na drugą połowę meczu

Przewaga najlepszych drużyn jest tak duża, że Arsenal na mecz wyjazdowy, w którym może zapewnić sobie awans, zabiera rezerwowy skład, a i tak dopina swego. Cesca Fabregasa i Aleksandra Hleba trener Arsene Wenger w ogóle nie wziął do samolotu do Pragi. Kolo Toure i Tomas Rosicky dostali wolne, by spokojnie leczyć kontuzje. Emmanuel Adebayor odpoczywał na ławce rezerwowych, ze Slavią nie zagrali również Philipe Senderos i Robin Van Persie.

Gospodarze robili wszystko, żeby nie powtórzył się wieczór wstydu sprzed dwóch tygodni, gdy przegrali 0:7, gościom chodziło tylko o remis, więc wszyscy kończyli mecz zadowoleni. Najbardziej Wenger, bo choć jego setny mecz w Lidze Mistrzów był senny i nijaki, to dał awans najmniejszym kosztem. Do wiosny Arsenal może się zajmować walką o tytuł w Premiership.

W takiej samej sytuacji jest teraz Manchester United. Alex Ferguson w dwóch ostatnich meczach będzie mógł sprawdzić wszystkie pomysły dotyczące składu, jakie przychodzą mu do głowy. Z Dynamem Kijów większość najlepszych zagrała, choć pewnie rezerwowi też by sobie z mistrzem Ukrainy poradzili.

Tomasz Kuszczak znów musiał zmienić Edwina van der Sara – tym razem na całą drugą połowę (w Kijowie wszedł tylko na 10 minut). Gdy Polak – na początku drugiej połowy świetnie obronił strzał z kilku metrów Ghioane – pojawił się w bramce, było już 2:0 dla United.

Pierwszy gol wieczoru na Old Trafford był dość przypadkowy, Gerard Pique nie strzeliłby go, gdyby wcześniej piłka po rzucie wolnym nie odbiła się od pleców Carlosa Teveza. Potem zaczął się konkurs na to, kto bardziej ośmieszy obronę Dynama i strzeli ładniejszą bramkę.

Carlos Tevez wybrał bieg od połowy boiska, szybką wymianę podań z Wayne’em Rooneyem i uderzenie z kilkunastu metrów. Rooney strzelił gola z woleja po pięknym dośrodkowaniu Naniego. Konkurs wygrał ten, który próbował najdłużej, ale doczekał się efektu dopiero w 88. minucie – Cristiano Ronaldo. Portugalczyk minął obrońcę Dynama zagraniem piętą, a potem, wbiegając w pole karne z lewej strony, uderzył piłkę tak, że wpadła do bramki przy prawym słupku.

W tej grupie mogły być już znane obie drużyny, które awansują do kolejnej rundy, ale Roma zmarnowała swoje szanse w Lizbonie. Prowadziła po niesamowitym golu Marco Casettiego (strzał z daleka w górny róg bramki Tiago), ale potem grała źle w obronie i dopiero w przedostatniej minucie uratowała remis, gdy po strzale Davida Pizarro piłka trafił w głowę obrońcę Andersona Polgę, a potem wpadła do bramki.

O Arsenalu z czasów Thierry’ego Henry’ego i Patricka Vieiry pisano, że piłkarze tej drużyny w każdej akcji próbują odwzorować podaniami schemat londyńskiego metra, i w coś podobnego bawiła się Barcelona w meczu z Glasgow Rangers. Piłkarze Franka Rijkaarda podawali sobie piłkę tak długo i wymyślnie, że nawet publiczność na Camp Nou uznała w pewnym momencie że popadli w przesadę, i zaczęła gwizdać. Barcelonie nigdzie się już wówczas jednak nie spieszyło, bo swoje zrobiła w 6. minucie. Akcję zaczął Ronaldinho, jego podanie podbił głową Leo Messi, a skończyło się tym, że do bramki wpadli razem Henry, próbujący go zatrzymać obrońca Carlos Cuellar i piłka.

Drugi gol też padł dzięki Ronaldinho, który w tym meczu grał tak jak za czasów, gdy nikt nie śmiał nawet dyskutować, czy należy mu się tytuł najlepszego piłkarza na świecie. Jego strzał niedługo przed przerwą bramkarz Allan McGregor zdołał tylko odbić pod nogi Messiego, a ten dokończył dzieła.

To było pierwsze zwycięstwo Barcelony u siebie nad szkockim klubem. Po nim zwycięzcy Ligi Mistrzów z 2006 roku są już bardzo blisko awansu.

O drugie miejsce z Rangersami będzie walczył Olympique Lyon. VfB Stuttgart, najsłabszy od lat mistrz Niemiec, może się zająć Bundesligą. Nie ma już szans nawet na awans do Pucharu UEFA.

Zero punktów, dziesięć straconych bramek – gdyby nie Dynamo Kijów, VfB byłoby najgorszą drużyną Ligi Mistrzów. W Lyonie znów przegrało, ale tym razem przynajmniej długo się nie poddawało, nawet gdy było 2:0 dla gospodarzy.

Piłkarze ze Stuttgartu strzelili dwie bramki, mieli szansę na trzecią, ale przy stanie 2:3 Thomas Hitzlsperger strzelił z karnego w bramkarza Remy Vercoutre.

W grupie G do awansu niewiele brakuje już piłkarzom Fenerbahce, którzy pokonali w Stambule PSV. Miliony euro dokładane cierpliwie co sezon do budżetu Fenerbahce dają efekt, w PSV po trzech tłustych latach coś się skończyło. Ronald Koeman potrafił jeszcze utrzymać rozpęd, jaki dał drużynie Guus Hiddink, nowemu trenerowi Janowi Woutersowi to się może nie udać. ?

Grupa E

• Barcelona - Glasgow Rangers 2:0 (2:0). Bramki: T. Henry (6), L. Messi (43) • Olympique Lyon - VfB Stuttgart 4:2 (3:1). Dala Olympique - H. Ben Arfa (6, 37), K. Kallstroem (15), Juninho (90+3); dla VfB - M. Gomez (16, 56).

1. Barcelona 4 10 7-0

2. Rangers 4 7 5-3

3. Lyon 4 6 6-8

4. Stuttgart 4 0 3-10

Grupa F

• Manchester U. - Dynamo Kijów 4:0 (2:0). Bramki: G. Pique (31), C. Tevez (37), W. Rooney (76), C. Ronaldo (88) • Sporting Lizbona - AS Roma 2:2 (1:1). Dla Sportingu - Liedson (22, 64); dla Romy - M. Cassetti (4), A. Polga (89, samobójcza)

1. Manchester U. 4 12 10-2

2. Roma 4 7 6-4

3. Sporting 4 4 5-6

4. Dynamo 4 0 3-12

Grupa G

• Inter Mediolan - CSKA Moskwa 4:2 (2:2). Dla Interu - Z. Ibrahimović (33, 75), E. Cambiasso (34, 67); dla CSKA - Jo (23), Vagner Love (31) • Fenerbahce Stambuł - PSV Eindhoven 2:0 (2:0). Bramki: D. Marcellis (28, samobójcza), S. Senturk (30).

1. Inter 4 9 8-4

2. Fenerbahce 4 8 5-2

3. Eindhoven 4 4 2-5

4. CSKA 4 1 6-10

Grupa H

• Slavia Praga - Arsenal Londyn 0:0 • Steaua Bukareszt - FC Sevilla 0:2 (0:1). Bramki - Renato (25, 65)

1. Arsenal 4 10 11-0

2. Sevilla 4 9 8-6

3. Slavia 4 4 4-12

4. Steaua 4 0 2-7

Piłka nożna
Cezary Kulesza nie uwiódł Europy. Przegrał wybory do władz UEFA
Materiał Promocyjny
Rośnie znaczenie magazynów energii dla systemu energetycznego i bezpieczeństwa kraju
Piłka nożna
Superpuchar Polski. Tak skromnie na PGE Narodowym jeszcze nie było
Piłka nożna
Barcelona - Real w finale Pucharu Króla. Czy zobaczymy aż trzy El Clasico w ciągu miesiąca?
Piłka nożna
Piłka nożna bez kibiców. Jagiellonia Białystok zdobyła Superpuchar Polski
Materiał Partnera
Kroki praktycznego wdrożenia i operowania projektem OZE w wymiarze lokalnym
Piłka nożna
Niespodzianki nie było. O Puchar Polski zagrają Pogoń Szczecin i Legia Warszawa
Materiał Promocyjny
Jak znaleźć nieruchomość w Warszawie i czy warto inwestować?