Rz: W Polsce wyniki losowania grup eliminacyjnych mistrzostw Europy uznano za bardzo szczęśliwe. Zgadza się pan z taką opinią?
Leo Beenhakker:
Rozmawiamy o rozgrywkach, które zaczną się we wrześniu przyszłego roku, a teraz mam dużo ważniejsze rzeczy na głowie. Miałem nawet lecieć do Durbanu, jednak uznałem, że to nie ma sensu. Losowanie nie było dla nas złe, jednak za rok i Czesi, i Słowenia, i Polacy mogą mieć zupełnie inne drużyny niż obecnie. Prognozowanie naszych szans na awans nie ma sensu.
Czechy są dużo wyżej od Polski w rankingu FIFA...
Portugalczycy byli jeszcze wyżej, a w meczach z nimi wywalczyliśmy cztery punkty. Oczywiście, że Czechy są faworytem tej grupy, to nie przypadek, że byli losowani z pierwszego koszyka, jednak jesteśmy w stanie ich pokonać. W ostatnich eliminacjach o awans do końca walczyła też Irlandia Północna, której nie można lekceważyć. Trudno jednak przewidzieć, czy po tym, jak nie zakwalifikowali się na Euro 2008, będą dalej się rozwijać, czy może zatrzymają się w miejscu.