Firma Pepsico oficjalnie już została głównym sponsorem stadionu przy ul. Łazienkowskiej. Najbardziej kontrowersyjnym punktem umowy jest przemianowanie obiektu na Pepsi Arenę.
Nad wejściami na stadion pojawią się cztery neony z nową nazwą. Znajdziemy ją też na balustradzie trybuny górnej, na bandach oddzielających płytę boiska, na parkingu i promenadzie stadionu.
Oprócz tego umowa przewiduje, że w stadionowych sklepach sprzedawane będą napoje koncernu (m.in. Pepsi, Mirinda, 7Up), a izotonik Gatorade został oficjalnym napojem Klubu Piłkarskiego Legia Warszawa. Pepsico przy Łazienkowskiej będzie organizowało też własne imprezy.
– Nie ustalaliśmy dokładnej ich liczby – mówi Anna Tutak-Kordyl z Pepsico. – Zarówno koncernowi, jak i klubowi opłaca się, by było ich jak najwięcej.
Umowa dotyczy tylko obiektu. – Nie obejmuje ani drużyny, ani poszczególnych zawodników – mówi dyrektor ds. komunikacji korporacyjnej Pepsico Małgorzata Skonieczna.
Nazwę miejskiego obiektu klub zmienił jednak samowolnie. – Ani ta, ani żadna inna umowa nie są przedmiotem konsultacji z miastem – przyznaje prezes KP Legia Paweł Kosmala. – Działamy na podstawie podpisanej z ratuszem umowy dzierżawy, która to reguluje.
Chodzi o zapis, że klub może odnosić korzyści ze sponsoringu. – Musimy płacić czynsz, podatki i utrzymywać obiekt, więc korzystamy z możliwości zdobycia dodatkowych wpływów – mówi prezes Kosmala.
Klub nie chce jednak powiedzieć, ile zarobi na umowie z Pepsico. – Kwota jest objęta tajemnicą handlową – ucina prezes Kosmala.
Ile może zarobić klub? Czytaj więcej w "Życiu Warszawy"