Reklama

Barcelona - Real: czy Mourinho zaryzykuje

Dziś Barcelona – Real, rewanż w Pucharze Króla. Szansa pokazania, że Jose Mourinho jednak potrafi. Transmisja o 22 w SportKlubie
Jose Mourinho

Jose Mourinho

Foto: AFP

Rozdział dziesiąty nazywa się: Bunt. Zaczął się już wcześniej, po sierpniowych niepowodzeniach z Barceloną w Superpucharze, ale dopiero po 1:2 sprzed tygodnia wszystkie żale zaczęły wypływać na wierzch.

Pierwszy raz się zdarzyło, że Mourinho został wygwizdany na Santiago Bernabeu. Jego obrońcy wśród dziennikarzy milczeli, gdy trenera przeczołgiwano za wybranie na pierwszy ćwierćfinał Pucharu Króla tchórzliwej taktyki. Sergio Ramos, jeśli wierzyć "Marce", otwarcie postawił się Portugalczykowi, gdy ten wytknął mu błąd przy golu Barcelony na 1: 1. Z szatni wycieka coraz więcej historii mających sugerować, że największym problemem Realu nie jest Barcelona, ale trener, w którego wstępuje diabeł za każdym razem, gdy trzeba z nią grać.

"El Pais" opisuje według relacji piłkarzy – oczywiście anonimowych – przemowę Mourinho sprzed ostatniego półfinału Ligi Mistrzów, gdy po 0:2 w Madrycie zawieszony przez UEFA trener prosił piłkarzy, by nie odrabiali strat za wszelką cenę, bo najważniejsze to nie ryzykować nadmiernie, nie przegrać wysoko i dalej grać skrzywdzonych przez sędziów (w pierwszym meczu niesłusznie wyrzucony został Pepe).

Po tej przemowie, jak wspominają piłkarze z grupy niechętnej Mourinho i reszcie portugalskiego klanu z Realu, zaczął się kruszyć mit trenera cudotwórcy. A gdy Barcelona wygrała również w Superpucharze Króla, po sporach, bójkach i starciu Mourinho z asystentem Pepa Guardioli Tito Vilanovą, niektórzy piłkarze uznali, że nie chcą iść za trenerem, jeśli to ma oznaczać rozbijanie hiszpańskiej kadry. Kapitan Iker Casillas zadzwonił wtedy do Xaviego i przeprosił go za zachowanie swoje i drużyny. Gdy Mourinho dowiedział się o tym i zmył mu głowę w szatni, sugerując, że jest ktoś, kto postępuje wbrew drużynie, Casillas miał mu odpowiedzieć: – Nigdy więcej nie obrzucaj mnie gównem przy wszystkich.

Od tej pory spory między kadrowiczami z Barcelony i Realu ustały, za to wszystko skupia się na Mourinho. Słuchając jego wrogów można by pomyśleć, że chodzi o klub w zapaści, a nie o lidera ligi, mającego przewagę pięciu punktów nad drużyną uważaną za najlepszą w historii, do tego mającego za sobą same zwycięstwa w rundzie grupowej Ligi Mistrzów.

Reklama
Reklama

Ta drużyna ma klucze do wszystkich drzwi, ale gdy przychodzi jej grać z Barceloną, nie wiedzieć czemu próbuje je wyważać. I jest coraz bardziej poobijana, a drzwi drgnęły raz: wygrana w finale Pucharu Króla pozostaje jedyną w dziewięciu meczach, które Real rozegrał z Barcą pod wodzą Mourinho.

Szanse na awans do półfinału są mizerne, ale są. W międzyczasie jedną batalię Real wygrał: Pepe, antybohater ostatniego meczu, nie został zawieszony za nadepnięcie na rękę Leo Messiego. Może zagrać. Mourinho nie chciał wczoraj powiedzieć ani słowa o taktyce. Na temat podziałów w drużynie rzucił tylko: – Ja klanów nie tworzę.

Dziś i jego wyznawcy i wrogowie chcą tego samego: żeby zagrał inaczej.

Piłka nożna
Był nadzieją polskiej piłki, podniósł się po ciężkich kontuzjach. Czy Jakub Moder zbawi kadrę?
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Centra danych to kwestia całego ekosystemu
Piłka nożna
Ekstraklasa. Hit w Warszawie na remis, Legia dalej balansuje na krawędzi utrzymania
Piłka nożna
Czas na baraże. Czy Robert Lewandowski zagra jeszcze na mundialu?
Piłka nożna
Jan Urban ogłosił powołania na baraże. Jest Oskar Pietuszewski
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama