Ekstraklasa SA wierzy, że sobotnie spotkanie na Stadionie Narodowym między Legią i Wisłą się odbędzie. Na jej stronie internetowej zegar odlicza czas do pierwszego gwizdka.
Tymczasem przełomu w sprawie wciąż nie ma: ratusz nie zgadza się na rozegranie meczu, bo nie ma pozytywnej opinii policji i sanepidu. Zastrzeżenia policji dotyczą rozdzielenia kibiców na trybunach i systemu łączności między funkcjonariuszami zabezpieczającymi imprezę, a sanepid chciałby już widzieć murawę.
Płyta ma zostać położona na czas – o to nikt się nie martwi. Więcej kłopotów sprawiają żądania policji. – Zaakceptowaliśmy wstępnie plan oddzielenia fanów Legii i Wisły, ale zgłaszamy też do niego swoje uwagi – mówi „Rz" Maciej Karczyński, rzecznik stołecznej policji.
Po tym, co działo się w Bydgoszczy przy okazji finału Pucharu Polski Lech – Legia, nikt nie chce zaryzykować powtórki. Jeśli doszłoby do bójki, służby porządkowe muszą mieć możliwość porozumiewania się.
– System łączności był wczoraj testowany przez funkcjonariuszy, ale dopiero w środę będę wiedział, jak działał – dodaje Karczyński.
Narodowe Centrum Sportu, gospodarz stadionu, musi zdążyć z poprawkami do piątku. Decyzję o rozegraniu meczu lub jego przeniesieniu ma podjąć SKO w Warszawie, które zajmie się sprawą w tempie ekspresowym – posiedzenie wyznaczono właśnie na piątek. Dla Ekstraklasy SA ten termin jest jednak nie do przyjęcia, bo nie zdąży wprowadzić do sprzedaży biletów. – Będziemy nalegać, żeby urzędnicy wydali decyzję wcześniej. Nie możemy czekać do ostatniej chwili – mówi „Rz" rzecznik spółki Adrian Skubis.
Bilety dla obu klubów (po ok. 10 tysięcy) zostały już przekazane. Reszta trafi do wolnej sprzedaży, jeśli będzie mecz.