Po dwóch bolesnych porażkach z Helsingborgiem w eliminacjach Ligi Mistrzów tylko najwięksi optymiści wierzyli w awans Śląska do fazy grupowej.
Hannover 96 to siódma drużyna Bundesligi. W ubiegłym sezonie doszła do ćwierćfinału Ligi Europejskiej, przegrywając z późniejszym triumfatorem – Atletico Madryt.
We Wrocławiu Hannover prowadził już po siedmiu minutach: Patrick Mraz się poślizgnął, a Tomasz Jodłowiec tylko patrzył, jak Leon Andreasen pokonuje z bliska Rafała Gikiewicza.
Potem nie było lepiej. Obrona to nadal najsłabszy punkt Śląska. Nie zrobiła nic, by zatrzymać Jana Schlaudraffa i Larsa Stindla, kiedy strzelali drugą i trzecią bramkę.
Rywale jednak też popełniali błędy. Jeszcze przed przerwą jeden z nich wykorzystał Jodłowiec. Gole Sylwestra Patejuka i Przemysława Kaźmierczaka w drugiej połowie dały nadzieję, że nie skończy się wstydem. Zabrakło jednak koncentracji w ostatnich 10 minutach.
Najpierw z rzutu wolnego trafił Andreasen, chwilę później wynik meczu ustalił Manuel Schmiedebach po podaniu Artura Sobiecha (wszedł na boisko kwadrans przed końcem). Rewanż za tydzień w Hanowerze, ale nadziei już chyba nikt nie ma. —
Śląsk Wrocław – Hannover 96 3:5
(1:3)
Bramki
– dla Śląska: T. Jodłowiec (33), S. Patejuk (54), P. Kaźmierczak (61); dla Hannoveru 96: L. Andreasen (7, 82), J. Schlaudraff (25), L. Stindl (40), M. Schmiedebach (86).
Żółte kartki:
R. Elsner, T. Jodłowiec, J. Voskamp (Śląsk); K. Haggui, S. Huszti, L. Stindl (Hannover 96).
Sędziował
P. Tagliavento (Włochy).
Widzów
15 000.