Reklama

Barcelona się nie poddaje

To było Gran Derbi jak za najlepszych lat. W Madrycie nie zabrakło dramaturgii ani bramek. Barcelona wygrała 4:3 i do Realu traci już tylko punkt.
Leo Messi triumfuje, Cristiano Ronaldo w cieniu

Leo Messi triumfuje, Cristiano Ronaldo w cieniu

Foto: AFP

– Mamy ostatnią szansę, by wrócić do wyścigu o tytuł. Musimy na Santiago Bernabeu zwyciężyć – powtarzał przed meczem trener Barcelony Gerardo Martino. I Katalończycy zaczęli tak, jakby chcieli udowodnić, że skreślono ich za wcześnie. Wytrzymali chwilowy napór gospodarzy i już w siódmej minucie objęli prowadzenie. Leo Messi podał na lewą stronę do wbiegającego w pole karne, niepilnowanego Andresa Iniesty, a ten uderzył nie do obrony pod poprzeczkę.

Radość gości nie trwała długo, bo Real, niepokonany od 31 spotkań, też grał o całą pulę. Alarm w polu karnym Barcelony wzbudzało każde dośrodkowanie Angela Di Marii i strzały Karima Benzemy. Dwa z nich wpadły do bramki, oba po błędach Javiera Mascherano. Raz francuski napastnik uderzył nad poprzeczką, przy czwartej próbie piłkę z linii bramkowej wybił Gerard Pique. Benzema październikowy mecz na Camp Nou zaczął na ławce, teraz Carlo Ancelotti błędu nie powtórzył. A Francuzowi wystarczyły cztery minuty, by odwrócić losy rywalizacji.

Do przerwy był jednak remis. Messi pozazdrościł Benzemie sławy, podał do Neymara, piłkę spod nóg Brazylijczyka wybił Dani Carvajal, ale wprost pod nogi Argentyńczyka, który nie miał problemów z pokonaniem Diego Lopeza. To był jego 19. gol w El Clasico, rekord Alfredo Di Stefano został w tym momencie pobity. A Messi dopiero zaczynał swój show.

W drugiej połowie z zimną krwią wykorzystał dwie jedenastki: po faulu Sergio Ramosa na Neymarze (na 3:3) oraz po tym, jak Dani Carvajal i Xabi Alonso do spółki przewrócili Iniestę (na 4:3). Jak zwykle nie brakowało protestów, Ramos dostał czerwoną kartkę, ale najwięcej kontrowersji wywołała jedenastka dla gospodarzy. Co do tego, że Dani Alves faulował Cristiano Ronaldo, wątpliwości nie było, ale - co potwierdziły powtórki - brazylijski obrońca zrobił to jeszcze przed polem karnym.

Portugalczyk – w przeciwieństwie do sędziego Alberto Undiano Mallenco – się nie pomylił, ale po meczu nie wahał się zrzucić winę za porażkę na arbitra, choć to Barcelona powinna mieć do niego większe pretensje (m.in. niepodyktowany w pierwszej połowie karny za faul na Neymarze). – Nie szukam wymówek, ale ten pan nie powinien prowadzić tak ważnych spotkań. Zawsze jest tak samo, może chcą, by Barcelona liczyła się do końca w walce o tytuł. Jednak bez względu na wszystko zdobędziemy mistrzostwo – poskarżył się Portugalczyk, a Ancelotti dodał: – Nie zasłużyliśmy dziś na porażkę. Ale jeśli popełniasz błędy, to taki piłkarz jak Messi zawsze cię zrani.

Reklama
Reklama

Argentyńczyk znów pokazał, że jest stworzony do wielkich meczów – napisała „Marca". Na szczęście to nie ostatnie Gran Derbi w tym sezonie. 16 kwietnia obie drużyny zagrają w Walencji o Puchar Króla. A jeśli los zechce, może spotkają się jeszcze w Lidze Mistrzów.

Real Madryt – Barcelona 3:4

(Benzema 20, 24, Ronaldo 55-karny – Iniesta 7, Messi 42, 65-karny, 84-karny). Czerwona kartka: S. Ramos (63, Real)

Piłka nożna
Afera bukmacherska w polskim futbolu. Dlaczego piłkarze nie mogą się czuć bezkarni
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Piłka nożna
Bodo/Glimt rewelacją Ligi MIstrzów. Kopciuszek nie chce opuszczać balu
Piłka nożna
Liga Konferencji. Lech dostał srogą lekcję od Brazylijczyków z Szachtara
Piłka nożna
Europa zachwycona nastolatkiem z Polski. Czy Oskar Pietuszewski zagra w barażach o mundial?
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama