Klimat Fortalezy miał sprzyjać Meksykanom. Temperatura wynosiła 30 stopni, a kiedy sędzia dwukrotnie robił minutowe przerwy, aby zawodnicy mogli napić się wody – nawet 32 stopnie.
W pierwszej połowie Meksyk rzeczywiście miał przewagę, ale wtedy piłkarze obydwu drużyn nie byli jeszcze zmęczeni, więc trudno mówić, że wpływ na to miała temperatura. Holendrzy w żadnym z trzech dotychczasowych meczów nie rzucali się na przeciwnika od pierwszych minut. Większość bramek zdobywali w drugiej połowie. Meksykanie byli do tej pory jeszcze bardziej wyrachowani. We wszystkich spotkaniach z ich udziałem do przerwy był bezbramkowy wynik. I tym razem również.
Gol ? la Robben
Tyle że Meksykanie usilnie dążyli do strzelenia gola, a Holendrzy – jakby z mniejszym impetem. Ale to oni, po faulu na Arjenie Robbenie, powinni mieć rzut karny. Mecz prowadził jeden z najlepszych sędziów świata, Portugalczyk Pedro Proenca, który jednak tym razem miewał problemy z interpretacją niektórych zdarzeń.