Kocian jest kolejną ofiarą niecierpliwych i zwykle niekompetentnych działaczy. Został zwolniony po zaledwie 168 dniach w roli trenera Pogoni Szczecin. Na jego miejsce zatrudniono Czesława Michniewicza, który po utracie posady w Podbeskidziu przez 18 miesięcy był bezrobotny.
Jeszcze niedawno Kocian uchodził niemal za cudotwórcę. Na początku poprzedniego sezonu po fatalnym starcie przejął Ruch Chorzów i nie tylko uratował zespół przed spadkiem, ale też wprowadził go do grupy mistrzowskiej i zajął z Niebieskimi trzecie miejsce w lidze.
Ale łaska polskiego działacza na wyjątkowo pstrym koniu jeździ. Kocian w tym sezonie został najpierw wyrzucony z Ruchu, a po poniedziałkowej porażce 1:2 z Zawiszą musiał się pożegnać także z Pogonią.
To już dziesiąta zmiana szkoleniowca w ekstraklasie, a jeśli doliczyć Krzysztofa Chrobaka, który tymczasowo, ale jednak w trzech meczach, prowadził Lecha Poznań (między wyrzuceniem Mariusza Rumaka a zatrudnieniem Macieja Skorży), to mamy roszadę numer 11.
Pogoń nie wystartowała dobrze do rundy wiosennej – wygrała zaledwie jeden mecz, dwa zremisowała i spadła w tabeli do grupy walczącej o utrzymanie. Jednocześnie do ósmej Lechii Gdańsk, która zajmuje ostatnie miejsce w grupie mistrzowskiej, traci zaledwie trzy punkty. To jednak wystarczyło, by na Słowaka został wydany wyrok.
Przed polskim Mourinho, jak kiedyś został nazwany Michniewicz, na początek przygody z Pogonią (zapewne, jak pokazuje doświadczenie, krótkotrwałej) pojedynek z polskim Guardiolą, czyli Michałem Probierzem i jego Jagiellonią. Obaj szkoleniowcy od lekko prześmiewczych pseudonimów odżegnują się zresztą jak mogą.
Najciekawiej powinno być jednak w Gdańsku, gdzie Lechia, która wiosną przeszła prawdziwą metamorfozę, podejmować będzie Legię (transmisja także w TVP). To dla obrońcy tytułu najtrudniejszy z pozostałych do rozegrania meczów. Gdańszczanie w poprzedni weekend przegrali dopiero pierwszy raz w 2015 roku. Drużyna Jerzego Brzęczka zaczyna powoli przypominać trzecią siłę ligi, na jaką kreowano Lechię latem zeszłego roku.
Broniąca tytułu Legia dość długo wiosną łapała rytm, ale ostatnie trzy spotkania (dwa w Pucharze Polski z Podbeskidziem i ligowe z Piastem u siebie) wygrała, strzelając osiem goli i tracąc zaledwie jednego.
Jeśli Legia się w Gdańsku potknie, może dojść do jakże upragnionej w całej, poza Warszawą, Polsce zmiany lidera. Drużyna Henninga Berga 17 października odzyskała chwilowo utracone prowadzenie w tabeli i od tamtej pory tylko obserwuje, co się dzieje za jej plecami.
27. KOLEJKA EKSTRAKLASY
Piątek: Ruch – Cracovia (18.00, Canal+ Family, nSport+), Wisła – Górnik Zabrze (20.30, Canal+ Sport).
Sobota: Lechia – Legia (15.30, Canal+ Sport, TVP 1), Piast – Śląsk (18.00, Canal+ Sport), Pogoń – Jagiellonia (20.30, Canal+ Sport).
Niedziela: Bełchatów – Zawisza (15.30, Canal+ Sport), Lech – Korona (18.00, Canal+ Sport).
Poniedziałek: Górnik Łęczna – Podbeskidzie (18.00, Canal+ Family, nSport+)